Kontrola NFZ w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu. Marszałek i wojewoda reagują [AKTUALIZACJA]
NFZ rozpoczął pilną kontrolę w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu. To efekt doniesień medialnych Porozumienia Rezydentów o rzekomych nieprawidłowościach w placówce. Medycy mieli alarmować m.in o tym, że luki w grafikach na Szpitalnym Oddział Ratunkowym są wypełniane przez lekarzy, którzy w tym samym czasie dyżurowali na innym oddziale. Marszałek zapowiedział spotkania w szpitalach, a wojewoda kontrolę.
„W mediach ogólnopolskich pojawiły się informacje o stanowisku Porozumienia Rezydentów, w którym sugerowane są nieprawidłowości w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu. Tak poważne sygnały wymagają natychmiastowej reakcji, dlatego podjąłem decyzję o wszczęciu kontroli."
Zaczęło się jednak od szybkiej reakcji Kujawsko-Pomorskiego Narodowego Funduszu Zdrowia na list otwarty lekarzy rezydentów z Porozumienia Rezydentów [publikujemy go na końcu]:
- Są informacje o potencjalnych nieprawidłowościach, a ponieważ najważniejsze jest dobro pacjentów, nie mogliśmy pozostać obojętni na te informacje i zareagowaliśmy podjęciem natychmiastowej kontroli, która dziś się rozpoczęła - mówiła Barbara Nawrocka, rzeczniczka kujawsko-pomorskiego oddziału NFZ.
Toruńscy radni PiS oczekują od wojewody i marszałka województwa wyjaśnienia sprawy.
- Ratownictwo medyczne jest nadzorowane przez wojewodę kujawsko-pomorskiego - przypomina przewodniczący klubu Adrian Mól. - W imieniu mieszkańców Torunia wzywamy pana marszałka do pilnego zlecenia niezależnej kontroli funkcjonowania SOR-u Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu, objęcia kontrolą grafików pracy lekarzy oraz rzeczywistej obsady dyżurowej.
Do doniesień medialnych odniosła się Iwona Skonieczna-Zielak, koordynatorka Oddziału Ratunkowego WSZ w Toruniu. - Zdarzają się sytuacje zagrożenia życia, gdy ta druga osoba musi czasowo towarzyszyć na bloku operacyjnym. Jest to sytuacja tymczasowa, natomiast absolutnie nie zdarzają się sytuacje, żeby jeden lekarz pełnił dyżur na dwóch oddziałach.
- Do tej sprawy będziemy wracać. Poniżej wpis Porozumienia Rezydentów na ich profilu facebookowym:
„Mówi się, że papier wszystko przyjmie. SOR już nie. W związku ze sprawą patologii w Szpitalu Południowym w Warszawie wciąż padają pytania: "Czy ktoś to zgłaszał?”, ”Czemu nikt nie reagował?". Nie wszyscy komentatorzy zdają sobie sprawę, jak trudno jest być "sygnalistą”. Obawa przed konsekwencjami oraz nieskuteczność organów kontrolnych skutecznie zniechęcają do zgłaszania nieprawidłowości.
Z przekazywanych informacji wynika, że podczas części dyżurów w SOR brakuje lekarza systemu, a opiekę nad pacjentami sprawują lekarze zatrudnieni w innych oddziałach szpitalnych, którzy jednocześnie wykonują swoje podstawowe obowiązki w oddziałach macierzystych i na blokach operacyjnych. Może wydłużać to czas oczekiwania na uzyskanie pomocy, a nawet zagrażać życiu i zdrowiu pacjentów w stanach nagłych.