Konflikt między rodzicami i dyrektorem szkoły w Łochowie. Posypały się skargi
Niektórzy rodzice uczniów szkoły podstawowej w Łochowie skarżą się w urzędzie gminy Białe Błota na działanie dyrektora placówki. Przekonują, że dzieci nie są bezpieczne podczas zajęć, a na przestrzeni lat dochodziło do wypadków, które miały być przez dyrekcję lekceważone.
- Kiedy moje dziecko zakłuło się igłą w szkolnej akcji zbierania śmieci, winą obarczono właśnie je - mówiła w rozmowie z PR PiK jedna z matek, która sprzeciwia się działaniom obecnego dyrektora. - Pan dyrektor nie wziął żadnej odpowiedzialności, a był na miejscu zdarzenia, bo odbierał moje dziecko z lasu i przywoził je do szkolnej pielęgniarki. Otrzymałam telefon od pana dyrektora i powiedział mi, że córka ma rysę na nodze, a krew już nie leci. Nawet się nie przyznał, że zakłuła się igłą, nie zabezpieczono jej. Musiałam jechać do szpitala, córka miała prawie przez rok badania na HIV i na wirusowe zapalenie wątroby typu C. Dyrektor nie zdaje sobie nawet sprawy, jaki stres przeżyliśmy - dodała łamiącym się głosem.
- Moja córka 16 lutego miała uraz głowy w szkole, doznała wstrząśnienia mózgu, a na skutek tego zdarzenia doszło do agnozji apercepcyjnej, czyli właściwie od początku musieliśmy się uczyć czytać - poinformowała kolejna matka. - Byłam na miejscu zdarzenia i zażądałam wezwania karetki. Mimo to stanowisko dyrekcji jest takie, że nie ma dowodu, że do zdarzenia doszło w szkole, a nas, jako rodziców przedstawia się jako kłamców - dodała.
Poprosiliśmy o komentarz dyrektora szkoły, Mirosława Donarskiego. - Nie udzielę żadnych komentarzy do czasu wyjaśnienia sprawy przez komisję - powiedział krótko.
Wspomniana Komisja Skarg, Wniosków i Petycji białobłockiej rady gminy zdecydowała, że każdą ze skarg będzie rozpatrywała osobno, a nie - jak chcieli rodzice - zbiorowo. Jawność wtorkowego posiedzenia wyłączono.
Do tematu będziemy wracać.