Prokuratorskie zarzuty dla matki dziewczynki, która wypadła z okna. Sąd nie chce aresztu. Będzie zażalenie? [AKTUALIZACJA]
21-letniej matce grozi do pięciu lat więzienia. Śledczy z Włocławka wnioskują do sądu o jej aresztowanie. Zapadła jednak decyzja o odmowie.
Zarzuty narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w sytuacji, gdy na kobiecie spoczywał ustawowy obowiązek opieki, a także spowodowania w sposób nieumyślny ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziecka - usłyszała 21-latka z Włocławka.
Jak dowiedziało się Polskie Radio PiK - kobieta przyznała się do winy. Przesłuchanie trwało kilka godzin. - Podejrzana powiedziała, że miała świadomość stanu, w jakim się znajdowała w momencie zdarzenia, potwierdziła, że w nocy poprzedzającej wypadek piła alkohol i paliła marihuanę - powiedziała PR PiK prokurator Małgorzata Kręcicka.
Będzie areszt dla matki?
Śledczy wnioskowali o aresztowanie matki na trzy miesiące. Prokurator Kręcicka poinformowała, że włocławski sąd nie przychylił się do wniosku o areszt i nie zastosował też wobec podejrzanej wolnościowych środków zapobiegawczych, jak np. dozór policyjny. Prokuraturze przysługuje zażalenie na to postanowienie do Sądu Okręgowego. Jak poinformował Polskie Radio PiK prokurator rejonowy Tomasz Chechła - w poniedziałek (8 czerwca) rozważy, czy tej decyzji nie zaskarżyć.
Powodem wniosku o areszt była groźba matactwa.
Dziecko przeżyło upadek. Trafiło do bydgoskiego szpitala. Polskie Radio PiK dowiedziało się w sobotę, że w tamtym momencie dziewczynka była w stanie ciężkim, ale stabilnym.
Więcej w relacji Marka Ledwosińskiego - poniżej.