Grzyby pleśniowe fascynują i szokują. Specjaliści rozmawiają o nich na UKW już po raz 15.
Niewidoczne dla oka, ale groźne dla zdrowia i środowiska – mikotoksyny stanowią coraz większe wyzwanie w dobie postępujących zmian klimatycznych. Światowe grono ekspertów debatuje na bydgoskim UKW podczas XV jubileuszowej konferencji naukowej. Wiemy, że mikotoksyny zagrażają m.in. żywności, ale zarzutów można im postawić więcej.
To one stoją za szeregiem schorzeń. - Są bardzo niebezpieczne - mówi organizatorka konferencji, profesor Magdalena Twarużek. - A w dużych dawkach powodują śmierć, powodują uszkodzenie różnych organów. Mikotoksyny wpływają na układ oddechowy, na nasz układ pokarmowy, nerwowy. Wpływają na naszą skórę, wywołują alergie.
Czy spleśniały ogórek, spleśniały pomidor w naszej lodówce to duże zagrożenie?
- No nie możemy też przesadzać czy panikować, ale też nie wolno konsumować takich produktów. Nie jestem zwolenniczką marnowania i wyrzucania żywności, jednak w takim przypadku spleśniałe czy nadgnite owoce, warzywa, przetwory musimy niestety wyrzucić.
Wielokrotnie przy takich okazjach pada stwierdzenie, że grzyby pleśniowe to bardzo sprytne organizmy...
- Są bardzo sprytne, potrafią dostosować się do różnych warunków, tworzyć te mikotoksyny nieraz w takich niespodziewanych warunkach i środowiskach - mówi prof. Twarużek. - Takim przykładem były na przykład pojemniki na paliwo, gdzie też wydawałoby się, że taka substancja jak paliwo może je niszczyć. Okazało się, że w takich zbiornikach po paliwach one też się pojawiały. Niektórych substancji nie możemy do tej pory zdegradować substancjami chemicznymi czy jakimiś zjawiskami fizycznymi. Coraz bardziej też kierujemy się w stronę biologii, czyli że inny organizm może reagować z mikotoksyną i ją unieczynniać, unieszkodliwiać, i idzie się bardziej w kierunku naturalnych produktów i związków.
- Konferencja zakończy się w środę. Towarzyszą jej warsztaty studenckie.
Więcej w relacji Sławy Skibińskiej-Dmitruk.