Była w ciąży, gdy potrącił ją kierowca po narkotykach. Walczy, by uznać chore dziecko za ofiarę wypadku
Pani Agnieszka urodziła chorą córeczkę po tym, jak w ósmym miesiącu ciąży wjechał w nią kierowca pod wpływem narkotyków. Prokuratura jednak nie chce uznać dziecka za ofiarę wypadku, bo poród miał miejsce kilka tygodni po wydarzeniu.
Trzy lata temu rozpędzony kierowca wjechał w Dobrzejewicach (powiat toruński) w auto, którym podróżowała kobieta w ósmym miesiącu ciąży oraz jej matka. Życia tej drugiej nie udało się uratować. Pani Agnieszka, która była wówczas w zaawansowanej ciąży, trafiła do szpitala. Kilka tygodni po wypadku urodziła dziecko, u którego wykryto zmiany w głowie. Zdaniem lekarzy mogły powstać po wypadku. Jak się okazało - sprawca był pod wpływem narkotyków.
Dziewczynka jednak nie jest traktowana przez prokuraturę jako pokrzywdzona, bo do porodu nie doszło podczas wypadku, ani bezpośrednio po nim. - Powołani biegli nie byli w stanie podać stuprocentowej przyczyny choroby dziecka - tłumaczy prok. Rafał Ruta z Prokuratury Okręgowej w Toruniu. - Z tego też powodu nie są w stanie ustalić, czy może istnieć związek przyczynowo-skutkowy między obrażeniami w obrębie jamy głowy dziecka a zdarzeniem - dodaje.
- Boli mnie to bardzo, bo robiłam wszystko, żeby mieć zdrowe dziecko i wiem, że byłoby, gdyby nie ten wypadek - mówi zdruzgotana pani Agnieszka. - Ten człowiek bezpośrednio przyczynił się do tego, co dzieje się z moim dzieckiem, a nie poniesie konsekwencji.
Radca prawny Sławomir Drapała, który reprezentuje pokrzywdzoną mówi, że omawiany przypadek nie nadąża za społecznym poczuciem sprawiedliwości. Dodaje jednak, że dziecko może liczyć na ochronę prawną. - Odpowiedzialność sprawcy będzie dochodzona na drodze cywilnej. Będą podejmowane działania zmierzające do uzyskania zadośćuczynienia, renty z tytułu zwiększonych potrzeb, a także zwrotu kosztów leczenia rehabilitacji przyszłej opieki zdrowotnej - informuje.
Więcej w materiale Adriany Andrzejewskiej-Kuras poniżej.