Rosyjskie samoloty zostały przechwycone nad Bałtykiem przez polskie F-16
Polskie samoloty F-16 przechwyciły dwa rosyjskie samoloty Su-30 nad Bałtykiem - poinformował w piątek wiceszef MON Cezary Tomczyk. Dowództwo Operacyjne RSZ przekazało, że rosyjskie maszyny wykonywały lot z wyłączonymi transponderami. Zapewniło, że nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
- Każde naruszenie bezpieczeństwa Polski i regionu spotka się z natychmiastową reakcją NATO - podkreślił Cezary Tomczyk we wpisie na platformie X.
DORSZ zaznaczyło, że tego rodzaju przechwycenia stanowią standardowy element systemu bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej. - Ich celem jest identyfikacja oraz kontrola obiektów niespełniających międzynarodowych procedur lotniczych. Działania te pozwalają na bieżącą ocenę sytuacji i utrzymanie bezpieczeństwa w przestrzeni powietrznej - podało Dowództwo.
Tego typu akcje zdarzały się w ostatnich miesiącach kilkukrotnie - jesienią ub.r. Dowództwo Rodzajów Sił Zbrojnych informowało o trzech takich incydentach na przestrzeni tygodnia. Rosyjskie samoloty zwiadowcze regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez złożonych planów lotu, co uniemożliwia ich zdalną identyfikację i utrudnia pracę organom kontroli ruchu lotniczego.
W takiej sytuacji przechwycenie obcego samolotu nad wodami międzynarodowymi polega przede wszystkim na jego identyfikacji przez pilotów myśliwców, za pomocą systemów optoelektronicznych i kontaktu wzrokowego, ewentualnie nawiązaniu z nim łączności i eskortowaniu poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa.
Kontroli aktywności rosyjskiego lotnictwa w regionie służy m.in. misja NATO Baltic Air Policing, w ramach której samoloty polskie i sojusznicze patrolują przestrzeń nad państwami bałtyckimi i samym Bałtykiem.