Adam Dudziak: Ile Bydgoszcz ma schronów? Żaden nie spełnia kryteriów, które obecnie wymaga ustawa
Co wiemy a czego nie wiemy o obronie cywilnej? Jak jesteśmy przygotowani na poważne zagrożenia i jak zwiększyć naszą wiedzę i umiejętności w kwestii bezpieczeństwa? Gościem Macieja Wilkowskiego w porannej „Rozmowie Dnia" Polskiego Radia PiK był Adam Dudziak, dyrektor Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Bydgoszczy.
- Budowanie obronności - poza systemem obrony cywilnej - musi uwzględniać zaangażowanie społeczne. Wyobraźmy sobie sytuację, w której przez 72 godziny nie będzie prądu. Co wtedy? Jak przetrwać? Na kogo można liczyć? To nasza rodzina i nasi sąsiedzi będą stanowili podstawę przetrwania - uważa Adam Dudziak. - Jak jesteśmy na to przygotowani? Wydaje mi się, że coraz lepiej, ale wciąż niedostatecznie. Wciąż te zagrożenia są dla nas zbyt odległe. Wciąż nie przygotowujemy się na te pierwsze dni, w których powinniśmy przetrwać. Te pierwsze 72 godziny będą czasem, w którym administracja będzie musiała odbudować się z dewastacji. Wtedy nie zadzwonimy pod nr 112, aby poprosić o pomoc. Będziemy musieli poradzić sobie sami.
Ile Bydgoszcz ma schronów?
- To bardzo trudne pytanie. Musiałbym odpowiedzieć, że ich nie mamy. Żaden nie spełnia kryteriów, które obecnie wymaga ustawa - mówi szef zarządzania kryzysowego w Bydgoszczy. - 220 budynków, które pozostało w ewidencji obiektów spełniających tę rolę przed wejściem w życiu nowej ustawy, jest obecnie wciąż sprawdzana przez odpowiednie służby. Można je traktować jako miejsca ukrycia.
Marek Wojtkowski o połączeniu szpitali w regionie: Będzie łatwiej spłacać ten dług
Szpitale w Grudziądzu oraz Inowrocławiu i Kujawsko-Pomorskie Centrum Pulmonologii w Bydgoszczy mają być zarządzane przez jedną spółkę. Ma to na celu pomóc grudziądzkiemu szpitalowi, który ma 650 milionów złotych długu. Jak to ma wyglądać i jakie przyniesie korzyści?
- Będziemy korzystać z funduszu restrukturyzacyjnego, w którym jest 70 milionów złotych. To niewiele, ale zawsze coś. W tej spółce udział wezmą zainteresowane samorządy: województwa, Grudziądza i Powiatu Inowrocławskiego. Także pojawia się realna szansa na restrukturyzację poprzez zaproszenie poważnych instytucji finansowych w Polsce. Mam tu na myśli polskie banki które już wyraziły wstępną chęć do uczestnictwa w tych rozmowach i wszystko jest na dobrej drodze. Będzie łatwiej spłacać ten dług - mówi Marek Wojtkowski, członek zarządu województwa kujawsko-pomorskiego.
Zaznacza, że mieszkańcy nie poczują tych zmian. Duże kwoty, jak to określił gość Rozmowy Dnia, mają zredukować część długu grudziądzkiego szpitala. - Mamy tego świadomość, że samorząd województwa będzie także musiał uczestniczyć w tym finansowo i miasto Grudziądz również - dodaje.
Powołanie spółki oznacza połączenie szpitali, co może zaniepokoić pacjentów, ze względu na tzw. przepływ kadr między placówkami.
- Rozumiem obawy pacjentów, ale robimy to w trosce o nich. Równie dobrze mogłoby się nic nie wydarzyć i pozostawić szpital w Grudziądzu samemu sobie, który by stracił za chwilę pewnie płynność finansową. To jest kwestia lekarzy, łatwiejszy przepływ kadr między różnymi instytucjami. Na pewno nie pozwolimy, żeby to się działo kosztem pacjentów. Robimy to dlatego, żeby oczywiście poprawić całą sytuację w regionie - podkreśla członek zarządu województwa.
Kowal 22. miastem najbardziej pożądanym do życia w Polsce. Burmistrz: To efekt wieloletniej pracy
Podwłocławski Kowal znalazł się na 22. miejscu w rankingu miast najbardziej pożądanych do życia w Polsce. Czym przyciąga? W Rozmowie Dnia mówił o tym burmistrz tej miejscowości Eugeniusz Gołembiewski.
- Kiedy się o tym dowiedziałem, było to dla mnie duże, pozytywne zaskoczenie - przyznaje włodarz Kowala. - Na to miejsce składa się zestawienie ilości zameldowań i wymeldowań, to znaczy, że w przeliczeniu na 1000 mieszkańców więcej ich do Kowala się sprowadza niż się z niego wyprowadza - dodaje.
Eugeniusz Gołembiewski uważa, że 22. pozycja Kowala w rankingu to efekt wieloletniej pracy nad tym, żeby stworzyć dobry wizerunek miasta. - Chcieliśmy, by każdy mieszkaniec miał dostęp do kanalizacji sanitarnej, wodociągu, dobrej wody, światłowodu - tłumaczy burmistrz. - Dążyliśmy także do tego, by praktycznie 100 proc. mieszkańców miało swoje domy przy drogach utwardzonych asfaltem, drogi były z kostki betonowej, a w całym centrum z bruku klinkierowego - wymienia.
Włodarz Kowala podkreśla również dobry poziom placówek edukacyjnych. - Powiem, że w tym nieco więcej niż trzytysięcznym mieście uczy się około 1200 uczniów szkoły podstawowej i szkół ponadpodstawowych - informuje Eugeniusz Gołembiewski.
Krzysztof Gawkowski: - Jeżeli platforma internetowa będzie siała hejt, to my ją wyłączymy
W Bydgoszczy trwa Szczyt Cyfrowy IGF Polska. Jak ta największa krajowa konferencja poświęcona wyzwaniom transformacji cyfrowej przełoży się na życie mieszkańców regionu? Gdzie kończy się odpowiedzialność za treści, a zaczyna cenzura? I czy nasze dane w internecie są bezpieczne? Gościem Rozmowy Dnia w Polskim Radiu PiK po godz. 8:30 był Krzysztof Gawkowski, wicepremier, minister cyfryzacji.
W rozmowie z Mariuszem Kluszczyńskim na antenie Polskiego Radia PiK Krzysztof Gawkowski nazwał popularny portal X „hejterskim”, tłumacząc, że w niewłaściwy sposób reaguje on na publikowane tam akty agresji i hejtu.
- Jeżeli platforma taka jak X się nie cofnie i będzie uważała, że może siać hejt, to my mamy przycisk i my ją w końcu wyłączymy. I co się stanie? Mamy takie możliwości prawne. Możemy wyłączyć platformę, jeżeli działa przeciwko interesowi publicznemu i bezpieczeństwu państwa. Jeżeli w sieci pojawiają się na przykład zdjęcia pedofilskie dzieci i pojawiają się komentarze, że „my tego nie ściągniemy”, bo to nie jest dla nas akt przestępczy, to ja odpowiadam: No nie, są jakieś granice - mówił Krzysztof Gawkowski.
Prof. Ireneusz Sobota: Zmiany klimatu na północy mają odzwierciedlenie także w Europie
Od ponad pół wieku toruńscy naukowcy badają lodowce na Spitsbergenie. Niedawno wrócili z tegorocznej wyprawy i analizują jej wyniki. Co dają nam badania w Arktyce? Jak bardzo zmienia się tamten świat i co to oznacza dla nas? M.in. o to zapytaliśmy w Rozmowie Dnia kierownika Stacji Polarnej UMK na Spitsbergenie prof. Ireneusza Sobotę.
Stacja badawcza Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu na Spitsbergenie działa ponad 50 lat. Naukowcy badają tam przede wszystkim wpływ zmian klimatycznych na świat lodu. To też dobre miejsce, w którym można obserwować zjawiska, które w czasach lądolodu działy się na dzisiejszych terenach Polski.
Prof. Ireneusz Sobota odwiedza Spitsbergen od 30 lat. Jak mówi, zaszły tam spore zmiany. Rekordowe temperatury dają się we znaki lodowcom.
- Warto tutaj powiedzieć, że w ostatnich, zwłaszcza pięciu latach odnotowaliśmy same rekordy na Spitsbergen. Rok 2024 to był rekord topnienia, rekord temperatury powietrza w tym rejonie, tam gdzie znajduje się nasza stacja. Rok 2025 był zaraz drugim rekordem. Na razie jesteśmy w trakcie opracowywania tegorocznych wyników, ale wstępnie te wyniki za dużo dobrego nie pokazują. To dotyczy też lodowców wiecznej zmarzliny. W latach 90-tych wielkość odmarzania gruntu latem wynosiła maksymalnie metr. Teraz to jest nawet 2,5 metra - wskazuje naukowiec.
Podkreśla również, że badane lodowce, w tym wieczna zmarzlina czy rzeki polarne, są świetnymi wskaźnikami zachodzących zmian klimatu.
- Zmiany klimatu, które dzieją się daleko na północy mają swoje odzwierciedlenie także na naszym kontynencie. To nie jest tak, że to jest tylko tam. To są naczynia połączone i wszystkie zmiany, które tam zachodzą, z czasem te zmiany wpływają na to, co tutaj obserwujemy. Wszystko, co dzieje się na północy, ma potem wpływ na to, co się dzieje na kontynencie, w Europie, Polsce, a także odwrotnie. Wszystko, co my tu robimy, to ma też właśnie wpływ na to, że te zjawiska tam tak szybko zachodzą - mówi prof. Ireneusz Sobota.
„Jedynym sposobem na rozmowę o relacjach bydgosko-toruńskich jest odejście od polityki”
- Dyskusja o sąsiedzkich stosunkach ma się odbyć w ramach konferencji „BYDGOSZCZ - TORUŃ: relacje przez wieki”.
- Naukowcy z obu miast prześledzą źródła rywalizacji, jak i obszary współpracy.
- Konferencja ma być początkiem pogłębionego dialogu i dłuższego procesu rozmowy.
- Jedynym sposobem na spokojne rozmawianie o relacjach między Bydgoszczą a Toruniem jest zejście z poziomu rozgrzanej polityki na poziom naukowy - mówi Zbigniew Ostrowski, współorganizator konferencji. - Sięgniemy do średniowiecza, przyjrzymy się historii obu miast. Najwyższa pora, by zadać sobie pytanie, czy spór między miastami ma źródła w historii, jeśli tak, chcemy je określić i poznać przyczyny sporu. Tylko w dialogu można osiągnąć porozumienie - dodaje.
Bydgoszcz i Toruń lokomotywami regionu
Wicemarszałek podkreślał, że Bydgoszcz i Toruń są lokomotywami całego regionu i od tempa ich rozwoju zależy to, jak będzie rosnąć w siłę, m.in. gospodarczo, cały region.
W porównaniu z innymi województwami wypadamy w różnych zestawieniach gorzej, ale zdaniem wicemarszałka potencjał jest duży.
- W czasie ostatnich kilkunastu lat pozycja województwa znacznie się podwyższyła w ogólnopolskich zestawieniach - mówi Zbigniew Ostrowski. - Bydgoszcz i Toruń być może jadą po różnych torach, ale zmierzają do tego samego celu - dodaje.
Co dalej w Wojewódzką i Miejską Biblioteką Publiczną w Bydgoszczy?
Tematem rozmowy była też kwestia Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy, której siedziba ma zostać zmieniona. Zamiast na Starym Rynku ma działać w nowym budynku, którego jeszcze nie ma.
- Chcemy, by na Starym Rynku dalej była biblioteka. Mógłby to być główny oddział biblioteki wojewódzkiej, jaka będzie w planowanej nowej siedzibie przy ul. Skłodowskiej-Curie w Bydgoszczy. Proces inwestycyjny jest już rozpoczęty. Tam powstanie główna siedziba biblioteki, ma działać w nim też biblioteka pedagogiczna - dodaje Zbigniew Ostrowski.
Karolina Polit-Langierowicz: Niby rozmawiamy, ale nie zawsze słuchamy
- Mediacja pozwala oddać konflikt stronom - mówi Karolina Polit-Langierowicz, mediatorka z Fundacji Pracownia Dialogu w czwartkowej Rozmowie Dnia Polskiego Radia PiK.
- Mediacja pozwala również zrzucić stygmatyzację - tłumaczy. - Siadamy do stołu i próbujemy wyjaśnić sobie nasze motywacje, potrzeby, przeprosić, spróbować, zrozumieć drugą stronę. W takich przypadkach często rozwiązanie nasuwa się samo, a rolą mediatora jest tylko ułatwienie komunikacji pomiędzy stronami - uważa mediatorka.
Projekt mediacji rówieśniczych w Toruniu
W Toruniu rusza projekt mediacji rówieśniczych. Gość Rozmowy Dnia Polskiego Radia PiK przyznaje, że może to być skuteczne rozwiązanie, bowiem młodzi nie zawsze chcą słuchać dorosłych. Natomiast rówieśnicy posługują się zrozumiałym dla siebie językiem, dzięki czemu mogą łatwiej do siebie docierać.
- To są różnice pokoleniowe. Młodzież w tym wieku identyfikuje się poprzez swoją pozycję w grupie rówieśniczej. Nauczyciel czy rodzic występuje w tym przypadku w innym charakterze, w związku z tym często, kiedy dorosły próbuje doprowadzić do zgody, narzuca w pewnym sensie rozwiązania tym młodym ludziom, a oni z kolei nie mają siły albo odwagi, żeby się sprzeciwić takiemu autorytetowi - tłumaczy mediatorka.
Czy młodzi potrafią jeszcze ze sobą rozmawiać? Wiele spraw załatwiają w świecie cyfrowym. - Często również my, dorośli nie potrafimy komunikować się - przyznaje Karolina Polit-Langierowicz. - Wydaje nam się, że rozmawiamy, ale nie zawsze słuchamy. Skupiamy się na swoim stanowisku i kiedy ktoś do nas mówi to albo dopowiadamy coś do tej wypowiedzi, albo już przygotowujemy sobie odpowiedź w myślach - dodaje.
15 października przypada Międzynarodowy Dzień Mediacji.
Dr Jacek Janiszewski: Jesteśmy społeczeństwem płochliwym i dającym się manipulować
Blisko połowa uczniów nie poszła w miniony piątek do szkoły, mimo, że policja w oficjalnych komunikatach zaprzeczala pogłoskom o tzw. „krwawym piątku". Dlaczego tak łatwo ulegamy dezinformacji? Gościem porannej „Rozmowy Dnia" w Polskim Radiu PiK był dr Jacek Janiszewski, socjolog i były polityk.
- Mamy kryzys w rodzinie. Zapomnieliśmy, że trzeba dużo rozmawiać z dziećmi, że trzeba mieć duży dystans do sytuacji, które prezentowane są w internecie. Ostatnie sytuacje pokazują, że jesteśmy społeczeństwem płochliwym i dającym się manipulować - twierdzi socjolog. - Zniechęciliśmy się do Kościoła, polityków, lekarzy, teraz może przyszedł czas na włożenia klina między rodziców a nauczycieli. Wszyscy są winny, tylko nie ja. Tak to wygląda. Rodzice nie zdają sobie sprawy, że ich dziecko też może być zagrożeniem. Najgorsze jest zawsze zrzucanie winy na kogoś innego. Powinniśmy nauczyć się pokory.
Ataki w szkołach i horror na bydgoskim Błoniu. Mówili o tym wojewoda Michał Sztybel i nadinsp. Jakub Gorczyński
Czy kujawsko-pomorskie szkoły są bezpieczne w obliczu aktów przemocy, do jakich dochodziło ostatnio w kraju?
- Sytuacja jest na tyle opanowana, że zgłoszeń dotyczących niepokojących zachowań młodych ludzi w stosunku do kolegów czy nauczycieli jest mniej - zaznacza komendant wojewódzki policji nadinsp. Jakub Gorczyński.
Zauważa, że w dużej mierze ostatnie interwencje policjantów w Kujawsko-Pomorskiem demaskowały głupie żarty uczniów, choć zdarzało się, że funkcjonariusze znajdowali w plecakach noże czy inne kuchenne narzędzia.
W piątek (9 października) zgłoszeń dotyczących m.in. gróźb rozsyłanych przez dzieci w internecie było w regionie ok. 100, w poniedziałek kilkanaście. Wojewoda podkreśla, że zgłaszać należy m.in. niepokojące wiadomości, jakie dostaje dziecko, ale też np. zaobserwowaną sytuację, jak zostawioną torbę w szkole czy obcą osobę na terenie placówki. Policja monitoruje internet pod kątem przestępczości cyfrowej.
Patrole rajdujące przed kujawsko-pomorskimi szkołami
Komendant podkreśla, że nie ma obaw, że policja skieruje całe siły do szkół, a funkcjonariuszy zabraknie w innych miejscach. Przy szkołach zorganizowane są tzw. patrole rajdujące: mundurowi pojawiają się przy placówce, rozmawiają z personelem, gdy trzeba także z uczniami, a potem jadą do kolejnej szkoły. Patrole zostaną przy szkołach, tak długo, jak będzie to konieczne.
- Policja to nie firma ochroniarska. W pierwszej kolejności szkoła musi poradzić sobie z wdrożeniem i pilnowaniem procedur bezpieczeństwa, rodzice muszą prowadzić rozmowy z dziećmi. Policja jest do pomocy - mówi wojewoda Michał Sztybel.
Zauważa, że jako społeczeństwo musimy nauczyć się rozpoznawać dezinformację, a tylko korzystanie ze sprawdzonych źródeł (m.in. rządowych stron internetowych) pozwoli uniknąć paniki.
Horror na bydgoskim Błoniu. Postrzelony przez policjantkę mężczyzna był wcześniej notowany
44-latek, który w niedzielę wieczorem na bydgoskim Błoniu zaatakował nożem funkcjonariuszy podczas policyjnej interwencji, był wcześniej notowany. - Chodzi głównie o przestępstwa przeciwko mieniu, ale mówimy tu też o rozbojach - mówi nadinsp. Jakub Gorczyński.
Dr Łukasz Napiórkowski: Mamy do czynienia z serią bardzo niepokojących incydentów bezpieczeństwa
Czy grożą nam kolejne ataki w szkołach? Kto stoi za wywołaniem paniki i chaosu w internecie? Jak obecna sytuacja może być wykorzystywana przez służby wrogich państw? Po godz. 8:30 gościem Mariusza Kluszczyńskiego w Rozmowie Dnia w Polskim Radiu PiK był dr Łukasz Napiórkowski, ekspert do spraw bezpieczeństwa z Uniwersytetu WSB Merito.