SOR-y są przeciążone, bo trafiają tam nie tylko osoby z zagrożeniem życia [Temat Tygodnia]
Kolejki są często długie, na pomoc trzeba czekać kilka godzin. Medycy podkreślają, że SOR-y powinny ratować życie, a nie udzielać pomocy w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. Problem dotyczy szpitali w całym kraju.
Kolejki i przeciążenie oraz braki kadrowe i niewłaściwe korzystanie z pomocy doraźnej przez pacjentów to główne problemy, z którymi borykają się szpitalne oddziały ratunkowe.
- Pacjenci wymagający pilnej pomocy na SOR-ach stanowią 3 proc. tych, którzy się zgłaszają, 54 proc. to ci, których w ogóle nie powinno tu być - mówi dyrektorka Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu, Sylwia Sobczak.
Znaczna część pacjentów trafia na SOR ze schorzeniami, które mogłyby być leczone w przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej.
- W naszym oddziale rocznie przyjmuje się około 40 tys. pacjentów. Z tego 70 proc. osób mogłoby być przyjętych w innych systemach - dodaje Sylwia Sobczak.
- Szpitalne Oddziały Ratunkowe powinny być przeznaczone wyłącznie dla pacjentów w stanie nagłego zagrożenia życia lub zdrowia - zaznacza Łukasz Kowalczyk, ratownik medyczny, koordynator SOR-u w szpitalu wojewódzkim w Toruniu. - To na ratownikach medycznych, pielęgniarkach systemu i lekarzach spoczywa obowiązek oceny stanu pacjenta i odpowiedzialność za jego zdrowie i życie - dodaje.