Nocna awaria numeru ratunkowego 999. Służby musiały działać w trybie awaryjnym
Ogólnopolska awaria systemu wspomagania ratownictwa medycznego dotknęła także Pomorze i Kujawy. Problem dotyczył numeru 999. Jak jednak zaznacza szef Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy, Sławomir Szymański - nie oznaczało to zakłóceń we wzywaniu i wysyłaniu karetek do potrzebujących.
- Działamy na procedurach awaryjnych, które na taką okoliczność zostały przygotowane - mówi szef Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy, Sławomir Szymański. - To nie jest tak, że w związku z tą awarią nie możemy się dodzwonić na numer alarmowym, czy my nie dysponujemy karetek do pacjentów. Działamy po prostu w trybie alarmowym. Są już dobre informacje, że ta awaria została zdiagnozowana i przechodzimy już z powrotem na typ podstawowy (...).
Przyczyny awarii ma wyjaśniać m.in. Krajowe Centrum Monitorowania Ratownictwa. Jak czytamy na portalu „Oczami Strażaka", w związku z awarią „karetki mają problemy z dojazdem do pacjentów".
Z kolei na stronie Remiza.pl znajduje się informacja o 13-minutowym oczekiwaniu połączenia dotyczącego zatrzymania krążenia - jak czytamy - dyspozytornia nie widziała zgłoszenia w systemie i nie mogła go odebrać." „Kolejny przypadek dotyczy wypadku z poszkodowanymi dwiema osobami, operator wysłał >formatkę<, a dyspozytor 999 nie widział jej i nie mógł utworzyć karty zlecenia wyjazdu. Dodatkowo nie działają mapy z lokalizacjami zespołów" - donosiła remiza.pl
Więcej niżej: