Twarde Pierniki Toruń podsumowały sezon. Jest niedosyt, ale nie zabrakło też pozytywów
Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń zakończyły sezon Orlen Basket Ligi środowym zwycięstwem nad AMW Arką Gdynia 95:86. Zespół z Grodu Kopernika już wcześniej był pewny dwunastego miejsca w tabeli, które nie dało awansu do fazy play-in. Tym samym klub zakończył zmagania, a z tego powodu postanowił pożegnać się i podziękować sponsorom.
Była to okazja do tego, by już na spokojnie spojrzeć na osiągnięty przez zespół rezultat. – Może cel przedsezonowy został spełniony, ale mieliśmy poczucie, że stać nas na więcej niż tylko bezpieczne utrzymanie. Od początku drugiej rundy już się dotarliśmy, lecz wtedy pojawiły się kontuzje – powiedział Adam Brenk.
Trudności z urazami miały też pozytywne skutki – większą liczbę minut otrzymali młodsi zawodnicy. – Ciężko pracowałem na treningach i zostało to docenione przez trenera. Szkoda, że gdy już znalazłem swoje miejsce i zyskałem rolę, złapałem kontuzję, która wykluczyła mnie do końca sezonu. Zauważyłem, że z czasem zawodnicy zaczęli mieć do mnie więcej zaufania w ofensywie, co odpłacałem trafionymi rzutami – przyznał Paweł Sowiński.
Rozmowy z Adamem Brenkiem i Pawłem Sowińskim: