Energa bliska sprawienia niespodzianki. Kluczowa okazała się druga połowa
W meczu 14. serii Orlen Basket Ligi Kobiet Energa Toruń była o krok od sprawienia niespodzianki, jednak po świetnej pierwszej połowie uległa w Poznaniu Enei AZS Politechnice 58:64. Torunianki prowadziły do przerwy różnicą dziewięciu punktów, lecz słabsza trzecia kwarta odwróciła losy rywalizacji.
Początek spotkania układał się po myśli przyjezdnych. La Mama Kapinga Maweja od pierwszych akcji narzuciła twarde warunki pod koszem, zatrzymując Jessikę Carter i trafiając z półdystansu. Energa szybko zbudowała prowadzenie, a Asianae Johnson regularnie wymuszała przewinienia i punktowała z linii rzutów wolnych. Zmienna obrona torunianek skutecznie ograniczała ofensywę poznanianek, które miały kłopot z płynnym rozegraniem i traciły piłkę w kluczowych momentach.
Po przerwie obraz gry zmienił się diametralnie. Torunianki przez kilka minut nie potrafiły zdobyć punktów z gry, a czwarty faul Kapingi Maweji osłabił ich siłę podkoszową. Gospodynie wykorzystały przestój rywalek, zdobyły dziewięć punktów z rzędu i przejęły inicjatywę. W decydujących minutach torunianki doprowadziły do remisu, jednak w końcówce zabrakło chłodnej głowy. Poznanianki wykazały się większym pragmatyzmem, popełniały mniej błędów i zdecydowanie wygrały walkę na deskach –38:22.
Enea AZS Politechnika Poznań – Energa Toruń 64:58 (15:18, 14:20, 20:9, 15:11)