Polski śpiewak - tenor, ukończył Akademię Muzyczną we Wrocławiu, Conservatorio G. Verdi w Mediolanie i Accademia Internazionale della Musica di Milano. Zadebiutował w operze "Cyrulik Sewilski" G. Rossiniego w Gliwickim Teatrze Muzycznym. Występował m.in. w Teatro alla Scala w Mediolanie, Arena di Verona, Covent Garden, Carnegie Hall.
"Nie mam żadnych zamierzeń i nie ustawiam sobie żadnej poprzeczki. Oczywiście nigdy nie powiem, że zrobiłem już wszystko, bo wtedy byłby to koniec. Mam pewne projekty w głowie i je powolutku realizuję..."
Środa, 9 września 2015 – godz.18.10
Jaki jest Pana przepis na sukces?
- Ja nie mam żadnego przepisu na sukces, robię to co lubię, a nawet kocham. Jeżeli to innym się podoba, to nic tylko być szczęśliwym.
Aczkolwiek na pewno czuje Pan oddech na plecach konkurencji.
- Bardzo się cieszę, że jest coraz więcej Polaków dobrze śpiewających. Jest grupa polskich śpiewaków, którzy są na scenach światowych zjawiskowi. Z dumą na pytanie skąd jesteś mówię, że jestem z Polski. Dla mnie to zaszczyt, że mogę dołączyć do nich.
Carnegie Hall i inne wielkie sceny – jak to się stało, że zaczął Pan występować w tak renomowanych miejscach?
- Ja nawet nie wiem jak to się stało. W życiu potrzeba trochę szczęścia, czasami ciężka praca nie wystarczy. Pojechałem do Wenecji na przesłuchania do teatru La Fenice, do jednego z lepszych dyrygentów świata sir John'a Gardiner'a. Na co ja liczyłem? Marzyłem, że jeżeli wygram te przesłuchania, to dostanę angaż za trzy – cztery lata, ponieważ jego kalendarz jest wypełniony po brzegi. I już po przesłuchaniu otrzymałem propozycję, by za kilka tygodni rozpocząć z nim współpracę. Wpadliśmy sobie w oko. Następnie otrzymałem zaproszenie na tournée po Stanach Zjednoczonych i tam odkryłem w sobie prawdziwego Orfeusza.
Orfeusz, partia niezwykle trudna, a Pan się stał nagle specjalistą od baroku.
- Uczyłem się w Akademii Muzycznej we Wrocławiu, potem dostałem się do Mediolanu i zawsze myślałem, że zostanę typowym śpiewakiem od muzyki romantycznej. Tam jednak odkryłem w sobie taką łatwość w interpretacji muzyki barokowej. Dostawałem zaproszenia od coraz lepszych dyrygentów, którzy mi mówili, żebym nie zasklepiał się tylko w muzyce romantycznej.
A wcześniej Pan lubił barok?
- Oj nie. Nie cierpiałem. Mieszkałem w Mediolanie, poszedłem raz na "Orfeusza" i się bardzo "umęczyłem". Po dwudziestu minutach nie mogłem doczekać się końca. Najwyraźniej do wszystkiego trzeba dojrzeć. Są ludzie, którzy dojrzewają do Wagnera, ja dojrzałem do Monteverdiego. Śpiewam go w różnych miejscach, a ostatnim adresem gdzie wcieliłem się w partię Orfeusza była słynna Albert Hall. Sala na siedem tysięcy ludzi wypchana po brzegi.
Stał się Pan specjalistą od Orfeusza?
- Stałem się Orfeuszem.
Urodził się Pan w Jaworze, a gdzie Pan obecnie najczęściej mieszka?
- Ostatnio napisałem na facebooku, że właściwie nie wiem skąd jestem. Urodziłem się w Jaworze i czuję się jaworzaninem, potem studiowałem we Wrocławiu, mieszkałem w Mediolanie przez 10 lat, ostatnie dwa lata byłem w Dreźnie, teraz na chwilę wróciłem do Wrocławia. Za kilka miesięcy przenosimy się z żoną do Stanów.
Co Pan będzie robił w USA?
- Będę gosposią (śmiech). Moja żona będzie studiowała w Yale University. Mam bardzo wypchany kalendarz i pewnie będę kursował między Stanami a Europą.
Czy inna jest praca w Europie, a inna w Stanach?
- W ogóle Amerykanie są mega profesjonalni. Tam nawet przyjęcia są reżyserowane, żeby zatroszczyć się o sponsorów. Produkcja jest tam świetnie przygotowana. Ja się dobrze tam czuję, jednak będę pracował też w Europie.
Dla młodego wokalisty konkursy są bardzo ważne, Pan wybrał inną drogę.
- Są dwie drogi – ja wolę koncerty. Oczywiście przed każdym angażem jeździ się na przesłuchania do teatru. To są przesłuchania bardzo wyczerpujące, ja na casting w Covent Garden pojechałem pięć dni wcześniej, żeby wypocząć, tak więc trzeba również w siebie zainwestować.
I odnosi Pan sukces za sukcesem. Czy ma Pan jeszcze jakieś wyzwania, które chce zrealizować.
- Nie mam żadnych zamierzeń i nie ustawiam sobie żadnej poprzeczki. Oczywiście nigdy nie powiem, że zrobiłem już wszystko, bo wtedy byłby to koniec. Mam pewne projekty w głowie i je powolutku realizuje. Na przyszły rok chcę wydać wreszcie płytę z muzyką z oper Haendla, potem jadę do Covent Garden na Wesele Figara, następnie La Scalla i znowu Covent Garden.
Nie myślał Pan o zmianie nazwiska, na zachodzie jest ono nie do wymówienia - "Krzeszowiak".
- Na zachodzie występuję jako Krystian Adam. Wcześniej krytycy nie pisali o mnie, bo nie wiedzieli jak napisać moje nazwisko, więc trzeba było wyjść z tej sytuacji.
Jak Pan ładuje swoje akumulatory – wiecznie w drodze, bez wakacji?
- To jest trudne pytanie. Wstaję i jestem pełen energii, pomimo wyczerpującego dnia. W tym roku i poprzednim, wakacje nie wypaliły, ale staram się jak mam weekend wolny wyjeżdżać z żoną z domu.
Żona jest muzykiem?
- Tak, żona jest śpiewaczką i coraz lepiej jej idzie. Niedawno nagraliśmy duety miłosne właśnie tu w Bydgoszczy z orkiestrą Marka Czekały. Liczę na to, że w tym roku się ona ukaże.
Zobacz także
27 lutego br. odbyła się premiera płyty winylowej JANUSZ STROBEL & PAWEŁ PAŃTA. To wyjątkowe wydawnictwo, prezentujące duet dwóch wybitnych wirtuozów… Czytaj dalej »
Kompozytor muzyki teatralnej, filmowej, do słuchowisk i pedagog. Niedługo po raz kolejny zasiądzie w jury Konkursu Artystycznych Form Radiowych „Grand PiK”… Czytaj dalej »
Legendarny baletmistrz, pedagog i wieloletni współpracownik Maurice'a Béjarta, dla którego przygoda z baletem trwa całe życie. „...w siedemdziesiątym… Czytaj dalej »
Artysta, który nie wymaga większej rekomendacji. Przez ostatni tydzień po raz piąty prowadził w Filharmonii Pomorskiej „Orchestrę4Young”. „...Dzisiaj… Czytaj dalej »
Dyrektorka Miejskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy, kobieta odważna, o wielu pasjach, nie bojąca się spełniać swoich marzeń. Od niedawna posiadaczka medalu… Czytaj dalej »
Dla całego świata od niedawna EmilJa - wokalistka, która za chwilę pochwali się nowym albumem, zatytułowanym „Dziewczynnik”. „...EmilJa w dosłownym… Czytaj dalej »
Duet, a właściwie na co dzień znamy ich z różnych przedsięwzięć solowych w innych projektach. „...albo Łukasz przynosi gotowy utwór w sensie tekstu… Czytaj dalej »
To będzie jazzowy wieczór z wyjątkowymi nagraniami. W pierwszej części kompozytor i aranżer Wojciech Zieliński opowie o płycie pt. „Wstęp wzbroniony”… Czytaj dalej »
Dyrygent i skrzypek mieszkający w Stanach Zjednoczonych, od wielu lat współpracujący z orkiestrą symfoniczną Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy. „...wydaje… Czytaj dalej »
Wiolonczelista i dyrygent. Jako wiolonczelista grał w Orkiestrze Filharmonii Narodowej w Warszawie, zespole kameralnym „Con moto ma cantabile” i w Kwartecie… Czytaj dalej »