Ciągnął 4-latka tramwajem, dziecko nie przeżyło. Motorniczy usłyszał wyrok
Drzwi tramwaju przytrzasnęły 4-letniego chłopca, który wysiadał z pojazdu wraz z babcią. Skład ruszył, ciągnąc dziecko przez ok. 420 metrów. W wyniku odniesionych obrażeń zmarło, a motorniczy, który kierował tym tramwajem, właśnie usłyszał wyrok.
Do wypadku doszło 12 sierpnia 2022 r. na ulicy Jagiellońskiej w Warszawie, przy przystanku Batalionu „Platerówek”.
Akt oskarżenia przeciwko motorniczemu Robertowi S. prokuratura skierowała do sądu pod koniec czerwca 2023 r. Zarzuciła w nim motorniczemu, że kierując tramwajem w trakcie jazdy korzystał z telefonu i nieprawidłowo obserwował zdarzenia zachodzące w obrębie ostatnich drzwi, którymi wysiadało dziecko, a po zamknięciu tych drzwi nie upewnił się, czy ruszenie z przystanku nie spowoduje zagrożenia dla pasażerów wysiadających i znajdujących się na przystanku. Oskarżony motorniczy nie przyznał się do winy i przeprosił rodzinę zmarłego chłopca.
Wyrok w tej sprawie zapadł we wtorek (17 lutego). Sąd Rejonowy Warszawa Praga-Północ uznał motorniczego za winnego i wymierzył mu karę 1,5 roku więzienia, zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres 4 lat oraz po 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia dla rodziców. - Wymiar kary, zdaniem sądu, jest uzasadniony lekceważeniem podstawowej zasady ruchu drogowego i nieostrożnością oskarżonego - oceniła sędzia Katarzyna Wanat. - Sąd wziął pod uwagę, że w niniejszej sprawie nie zaistniała żadna obiektywna trudność obserwacji sytuacji dziejącej się wokół tramwaju oraz brak jest osób, które przyczyniły się do wypadku - dodała.
Wyrok jest nieprawomocny.