Po tragicznym wypadku na hulajnodze w Nakle. W miejscu zdarzenia pojawiły się znicze i pluszak
Mieszkańcy Nakła nad Notecią wstrząśnięci wczorajsza tragedią. Na hulajnodze zginął 13-latek, który wjechał w autobus na przejściu dla pieszych. Polskie Radio PiK jest na miejscu tego zdarzenia.
- Tragedia to niebywała dla wszystkich i myślę, że takie obwinianie tego, tamtego to w tej chwili w ogóle nie ma sensu - mówi mieszkanka Nakła. - Ogólnie jest niebezpiecznie w tym miejscu - dodaje inny mieszkaniec.
- Tutaj infrastruktura powinna być zmieniona. Te pasy to już dawno były zgłaszane w szkole, placówka też nie mogła nic z tym zrobić, ponieważ teren należy do PKS, więc co tu można mówić - zaznacza kobieta.
- Szkoła jest wyżej co prawda, ale wiadomo, że dzieciaki tamtędy do domu wracają. Gdzie się nie spojrzę, to tych hulajnóg jest naprawdę pełno. Sama jestem mamą trójki dzieci i po prostu nie wyobrażam sobie tego, żeby moje dziecko jeździło na hulajnodze elektrycznej. Ja też podejrzewam, jak czuje się kierowca tego autobusu. To jest straszne - podkreśla kolejna.
Wczorajsza tragedia w Nakle to drugi śmiertelny wypadek na hulajnodze w tym roku w naszym regionie. 13-latek wjechał na przejście dla pieszych, na którym zderzył się z autobusem i zginął na miejscu.
- Kierujący powinien zatrzymać się, zejść z jednośladu i następnie po upewnieniu się, może bezpiecznie udać się na drugą stronę. Prawdopodobnie miał na sobie kask. W trakcie zdarzenia już po przyjeździe ten kask nie był na głowie, tylko obok, ale prawdopodobnie jechał w kasku. Zgodnie z przepisami, które teraz obowiązują, na hulajnodze może poruszać się osoba, która ukończyła minimum 13 lat oraz do lat 13 powinna posiadać kask ochronny. Również taka osoba musi mieć uprawnienia minimalne, które są potrzebne - mówi rzecznik nakielskich policjantów mł. asp. Kamil Smoliński.
Teraz sprawą zajmie się prokuratura. Śledczy przesłuchali kierowcę autobusu - dodajmy, ze mężczyzna był trzeźwy w momencie wypadku. Przesłuchani zostaną także pozostali świadkowie. W autobusie było czterech pasażerów.
- Sprawdzenie stanu technicznego pojazdów, powołanie biegłego z dziedziny ruchu drogowego, który by nam określił przebieg zdarzenia, z jaką prędkością poruszał się ten chłopiec hulajnogą i z jaką prędkością poruszał się kierujący autobusem - wyjaśnia Arkadiusz Nowak, zastępca Prokuratora Rejonowego w Nakle nad Notecią.
W wypadkach na hulajnogach elektrycznych najczęściej biorą udział osoby w wieku 13-17 lat. Najczęstsze przyczyny to: jazda bez kasku, nadmierna prędkość i ignorowanie znaków drogowych.