Czy hulajnogi elektryczne naprawdę sprzyjają środowisku? Nie do końca
Z jednej strony zerowa emisja w mieście, z drugiej ogromny ślad węglowy przy wydobyciu litu i kobaltu, produkcji baterii oraz ich nocnym zwożeniu spalinowymi busami. Czy hulajnogi są rzeczywiście „eko” i czy realnie zmniejszają korki w centrum?
Joanna Jaroszyńska z Rowerowego Torunia analizuje ich realny wpływ na środowisko.
- Na pewno taka hulajnoga jest ekologiczna bardziej niż samochód. Mniejsze zużycie na pewno energii. One na pewno nie zanieczyszczają powietrza w mieście. Mniejsze korki mogą być z tego też powodu, że ludzie wybierają te jednoślady. Natomiast takie hulajnogi też trzeba wyprodukować z czegoś. One są też często dewastowane. Żywotność tych baterii również nie jest duża. Muszą być rozwożone codziennie w różne miejsca. Wtedy pojawia się pytanie, czy to rzeczywiście jest ekologiczne, czy nie? Rzeczywiście może warto byłoby się zastanowić, czy taki system wypożyczalni hulajnóg w mieście rzeczywiście jest opłacalny też dla wszystkich mieszkańców - wskazuje społeczniczka.
Przez chaos i brak bezpieczeństwa wiele europejskich miast i państw likwiduje lub ogranicza wypożyczalnie e-hulajnóg. Z systemów sharingowych zrezygnowały już Paryż, Praga, Madryt, Florencja, a także cała Holandia.
- Na przykład w Holandii takie systemy są w ogóle niedozwolone. Tam władze miast stwierdziły, że jest to jednak niebezpieczne, często użytkownicy też za szybko jeżdżą na tych hulajnogach. Wprowadzili odpowiednie przepisy, które to dokładnie regulują. Mogę powiedzieć, że jako stowarzyszenie też nigdy nie byliśmy przeciwko hulajnogom i korzystaniu z dróg rowerowych przez hulajnogi. Natomiast to wszystko musi być też z rozsądkiem robione, tak żeby nie stwarzać zagrożenia dla innych uczestników ruchu - zaznacza Joanna Jaroszyńska.
Zanim nowa e-hulajnoga przejedzie pierwszy metr, jej produkcja uwalnia do atmosfery 100–150 kg gazów cieplarnianych. W przypadku cięższych, mocniejszych modeli wskaźnik ten może wzrosnąć nawet do 500 kg za sztukę.