Nauczyciele zwolnieni z „elektronicznej smyczy". Maile trafią do nich tylko w godzinach pracy
Maile do nauczycieli będą im dostarczane tylko w godzinach pracy. To zmiana technologiczna i prawna, która ma chronić przed całodobowym kontaktem i zapewniać prawo do odpoczynku.
Rodzice czy uczniowie mogą nadal wysyłać wiadomości do nauczycieli o dowolnej porze, ale w dzienniku elektronicznym otrzymają powiadomienie, że mail trafi do adresata w godzinach pracy. Co na to nauczyciele, z którymi rozmawiała reporterka Polskiego Radia PiK?
– My akurat jesteśmy pracownikami szkoły niepublicznej, więc u nas są troszkę inne zasady, natomiast też trzymamy się tego, żeby jednak korespondencja przychodziła i wychodziła w godzinach pracy. Chcemy, żeby każdy z nas miał komfort i czuł, że jest czas na odpoczynek i na zachowanie higieny pracy.
– Ja nigdy z tym nie miałem problemu. Zawsze odpowiadałem na maile, gdy odczytywałem wiadomość w trakcie pracy. Nigdy tego nie robiłem po nocach, więc nie miałem problemu. Jeśli nawet zdarzyło mi się przeczytać w domu, to gdy miałem na to czas, to odpisywałem, ale jeśli tego czasu nie miałem, to w ogóle tego nie robiłem. Jest jakiś taki czas urzędowy. Nie trzeba odpowiadać od razu na maila. Nie spotkałem się absolutnie z taką sytuacją, by rodzice atakowali szkolną skrzynkę mailami.
– U nas rodzice nie przekraczają takich granic, ale różnie to bywało, co zależy od etapu nauczania dziecka. Pierwsza klasa jest taka najbardziej odpowiednia na to, żeby gdzieś tam ustalić te zasady i granice. Rodziców pierwszaków też trzeba jednak zrozumieć. Powierzają nam swoje największe skarby.