„Ta wiadomość była dla nas ogromnym ciosem”. Mija 46 lat od katastrofy kolejowej w Otłoczynie
46 lat temu w podtoruńskim Otłoczynie doszło do największej katastrofy kolejowej w powojennej historii Polski. W czołowym zderzeniu dwóch pociągów zginęło 67 osób.
19 sierpnia 1980 roku, o godzinie 4.35, wczesnym rankiem, na trasie Toruń-Włocławek zderzyły się czołowo dwa pociągi. Zginęło 67 osób, wielu było rannych. W rocznicę tamtych wydarzeń kolejarze, rodziny i przedstawiciele gminy Wielka Nieszawka złożyli kwiaty przed symbolicznym krzyżem przypominającym o katastrofie.
To fragment reportażu Michała Zaręby pt. „Strażnik historii”:
- Zginęła moja siostra, razem ze swoją córeczką siedmioletnią. Ta wiadomość była dla nas ogromnym ciosem, żyją czy nie żyją. Czekaliśmy trzy dni. To były naprawdę dla nas bardzo ciężkie chwile, później sam pogrzeb. To było niespotykane jak na nasze miasto nawet, bo dwie trumny, mnóstwo ludzi - wspominał ojciec ofiary.
- Co roku była msza święta odprawiana, tłumy ludzi i pamięć była cały czas o tych ludziach. Postawiliśmy krzyż świętej pamięci księdza Kwiatkowskiego. Na krzyżu było napisane, aby życie mieli. Był to bardzo ważny krzyż. Dlaczego ci ludzie co zginęli? Takie były myśli - dodaje inny mężczyzna.
Maszynista towarowego po ponad 20-godzinnej służbie zignorował znak „stop" na semaforze i wjechał pod prąd, wprost na jadący naprzeciw pociąg osobowy.
Błąd maszynisty sygnalizowały urządzenia sterowania ruchem, jednak było już za późno. Załoga nie była w stanie nic zrobić. Kierujący pociągami nie mieli łączności. Pociągi zderzyły się o godzinie 4.30. Była to największa katastrofa kolejowa w powojennej historii Polski.
Więcej można posłuchać w reportażu Michała Zaręby. Odsłuchać go można TUTAJ.