Trzy osoby zostały ranne w wypadku balonu w miejscowości Słup w powiecie grudziądzkim [zdjęcia]
Podczas startu kosz zahaczył o drzewo. Wypadł z niego najpierw pilot, a następnie - po uderzeniu w ziemię - dwie pasażerki.
Balon odleciał w kierunku północno-wschodnim. Pilot złamał nogę, a pasażerki mają obrażenia rąk - złamaną rękę i palec. Wszyscy trafili do szpitala. Przyczyny zdarzenia zbadają biegli z państwowej komisji badania wypadków lotniczych.
- Zbudził mnie hałas i mocny szum drzew. Myśleliśmy, że to burza. Wyszliśmy z mężem na zewnątrz, kiedy balon już odfruwał. Zrobiliśmy nawet kilka zdjęć - relacjonuje Katarzyna Kurzyńska, mieszkanka Słupa, która była świadkiem zdarzenia. - Wtedy okazało się, że na łące pozostały osoby, które wypadły podczas startu.
W tym samym czasie interweniowali strażacy przy Drodze Łowickiej podczas procedury startowej innego balonu. Zmiana kierunku wiatru sprawiła, że został porwany przed podmuchy powietrza.
- Informacje o wypadku otrzymaliśmy po godz. 5 - mówi bryg. Paweł Korgo z KM PSP w Grudziądzu. - Osoby, które nadzorowały start balonu, nie dały rady go utrzymać. Poleciał w stronę linii wysokiego napięcia. Jego czasza została przepalona. Nikomu nic się nie stało.
Z kolei w Grudziądzu balon odleciał bez pasażerów. Podczas nadmuchiwania balon zaczął przesuwać się po łące. Załoga próbowała go opanować, ale w pewnym momencie wzbił się w powietrze i odleciał. Tam nikt nie zostało poszkodowany.