„Audyty nie wykazują uchybień” - uważają władze regionu i dyrektor szpitala wojewódzkiego w Toruniu [SESJA SEJMIKU]
Napięta sytuacja kadrowo-organizacyjna w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu była tematem czwartkowej nadzwyczajnej sesji Sejmiku. Władze województwa, ale i dyrektor placówki zapewnili, że audyty nie wykazują uchybień. Innego zdania są radni PiS oraz wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, Władysław Krajewski.
Wśród kontrowersji organizacja pracy na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, zarobki lekarzy oraz poziom nadzoru nad placówką. - Chodzi o problemy, które pracownicy tego szpitala zgłaszali od lat - mówi Władysław Krajewski. - Nie doszło do żadnej zmiany, po roku braku reakcji musieliśmy niestety wkroczyć na ścieżkę medialną - dodaje.
Sylwia Sobczak, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu przyznaje wprost. - Jest nam przykro, że zostaliśmy wykorzystani do jakiejś walki politycznej - mówi i przyznaje przy tym, że jest spokojna o kontrole. - Zero uwag, jedynie drobne zastrzeżenia z BHP. Zawsze wyciągamy wnioski i poprawiamy swoją pracę - informuje Sylwia Sobczak.
Marszałek Piotr Całbecki przed sesją uspokajał opinię publiczną i bronił zarządzania szpitalem na Bielanach. To nie spodobało się opozycji z PiS. - Marszałek tylko bazuje na tym, co powie mu dyrektor - uważa Marek Gralik, radny sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego z Prawa i Sprawiedliwości. - Nawet nie sprawdził tej sprawy, za każdym razem mówi, że wszystko jest dobrze - dodaje.
- Zarówno zeszłoroczne, jak i bieżące kontrole nie potwierdzają żadnych zarzutów - informuje marszałek Piotr Całbecki. - W zeszłym roku zostały przeprowadzone 54 kontrole. 80 proc. pacjentów, którzy przebywają w szpitalu, wychodzi zadowolonych czy nawet bardzo zadowolonych - przyznaje.
W Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu trwają niezależne audyty prowadzone m.in. przez NFZ, wojewodę i Rzecznika Praw Pacjenta.
Tylko w 2025 roku toruński SOR przyjął ponad 40 tysięcy osób. Na stałe dyżuruje tam dwóch specjalistów medycyny ratunkowej (wymagany jest jeden) oraz od 5 do 7 lekarzy innych specjalności.