Ciąg dalszy afery finansowej w mogileńskim szpitalu. „Sprawę zgłosiliśmy do organów ścigania"
Nowe wątki afery finansowej w szpitalu w Mogilnie. Przypomnijmy, nawet 26 tysięcy złotych na godzinę i ponad 300 tysięcy złotych dniówki - na tyle spółka neurochirurgów działająca na terenie kilku województw mogła wystawiać rachunki szpitalom. Umowa, jaką szpital w Mogilnie podpisał z tymi lekarzami dotyczyła zabiegów znieczulających na kręgosłupie.
Jak mogło dochodzić do wyłudzeń pieniędzy? - Wynika podejrzenie, że wykonywane były zabiegi medyczne, które powinny być wycenione na niższą kwotę - mówi rzecznik prokuratury okręgowej Agnieszka Adamska-Okońska. - Natomiast w sprawozdawczości do Narodowego Funduszu Zdrowia opisywano zabiegi, które były objęte wyższą refundacją - tłumaczy w rozmowie z Polskim Radiem PiK. Aż 65 proc. z tej kwoty trafiało do spółki neurochirurgów.
Obecnie prokuratura prowadzi śledztwo w kierunku dwóch wątków - niegospodarności przy zawieraniu umowy przez ówczesną dyrektor szpitala i nieprawidłowości przy rozliczeniu przez spółkę neurochirurgów z NFZ.
Wysoka kara dla szpitala w Mogilnie. Przy zabiegach używano zakazanego sprzętu
Jak informuje Wirtualna Polska neurochirurdzy „nieoficjalnie" opłacali pielęgniarki za pracę w sali operacyjnej. Podczas zabiegów korzystano także z aparatu rentgenowskiego, który nie miał prawa być używany. Umowę ze spółką neurochirurgów Spine, w 2023 roku podpisała była dyrektor placówki.
Jak doszło do wykrycia nieprawidłowości? - Na początku trafiły do mnie faktury za usługi medyczne, za wykonywane procedury medyczne. Nie wiadomo jakie. Dotarliśmy do dokumentacji medycznej i na bazie dokumentacji medycznej stwierdziliśmy, że mogą występować nieprawidłowości w prowadzeniu tych pacjentów i sprawę zgłosiliśmy do organów ścigania - mówi obecny szef lecznicy Sebastian Jankiewicz.
Oświadczenie w sprawie nieprawidłowości w szpitalu w Mogilnie wydał starosta Mogileński Tomasz Krzesiński. - Chronologicznie: ja nie będąc starostą nie miałem nic wspólnego z zatrudnieniem poprzedniej pani dyrektor, bo to za poprzedniej dyrekcji to wszystko się wydarzyło. Mówimy o pani dyrektor Ewie Bąk-Woźniakiewicz. My w 2024 roku, dwa tygodnie po wyborach samorządowych, odwołaliśmy panią dyrektor. Przede wszystkim z racji tego, że nie było współpracy. Po drugie straciliśmy zaufanie do pani dyrektor - mówi starosta.
Dodajmy, że w związku z nieprawidłowościami NFZ nałożył karę na szpital w wysokości 2 mln 600 tys. złotych. Dodatkowo lecznica musi spłacać spółce neurochirurgów należności za zaległe faktury. Komornik zajął już 400 tys. złotych z kontraktu.