„Domek to nie plecak, żeby go wziąć na plecy i wynieść". Spór o działki w Chełmnie
Czy znad Jeziora Starogrodzkiego w Chełmnie znikną domki letniskowe? Dzierżawcy protestują przeciwko decyzji władz. Miasto i nowy najemca terenu, czyli Zakład Aktywności Zawodowej, chcą ośrodek przebudować.
- Domek to nie jest tornister czy plecak, żeby wziąć go na plecy i iść, a inwestycje w nasze domki były spore...
- Dla mnie to jest krzywdzące i zaskakujące...
- Rozmową można dużo uzyskać, można iść na jakiś kompromis, dogadać się, żebyśmy mogli te domki użytkować jeszcze przez jakiś czas...
- No i lepiej, żeby zostawili nas na kilka lat jeszcze...
- Pani nam napisała, że nie przedłuża nam dzierżawy, że umowa obowiązuje do końca roku...
- Jeśli nie da rady inaczej, pójdziemy drogą prawną... - mówili działkowicze, ale nowy najemca widzi tę sprawę inaczej.
- Dzierżawcy, podpisując umowę, wiedzieli już tak na dobrą sprawę, kiedy te dzierżawy się kończą - podkreśla Katarzyna Lubańska, dyrektor Zakładu Aktywności Zawodowej w Dzierżoniowie.
Z kolei burmistrz Chełmna, Mariusz Kędzierski, zarzuca mieszkańcom kłamstwo. - To, że posiadacze domków są zaskoczeni sytuacją, jest wierutnym kłamstwem.
Dodaje, że miasto nie zrywa umów. - Grzecznie, po dżentelmeńsku czekamy, aż te umowy wygasną. A podjęliśmy decyzję o zakończeniu współpracy nie dlatego, że miasto jest złośliwe. Miasto ma zupełnie inne plany, chcemy, żeby ten ośrodek był nowoczesny - mówi Mariusz Kędzierski.
Więcej w audycji „Popołudnie z nami" od godz. 15:15.