37 lat od pierwszych, częściowo wolnych wyborów. Dr Arkadiusz Kierys: Prędzej czy później rządzący oddaliby władzę [Rozmowa Dnia]
To już 37 lat od pierwszych, częściowo wolnych wyborów, które odbyły się w czerwcu 1989 roku. Zdaniem gościa „Rozmowy Dnia” dra Arkadiusza Kierysa, historyka z Uniwersyteckiego Liceum Ogólnokształcącego w Toruniu, ówczesna opozycja nie odniosłaby zwycięstwa, gdyby nie zła sytuacja gospodarcza Polski.
- To byłoby niemożliwe, gdyby sytuacja gospodarcza była taka, jaka obecnie jest np. w Chinach komunistycznych - uważa gość „Rozmowy Dnia”. - Po pierwsze ludzie nie wyszliby na ulicę. Proszę pamiętać, że niemalże każde polskie wystąpienie odbywało się po jakichś podwyżkach cen artykułów, najczęściej spożywczych, mięsnych - dodaje.
- Wyniki wyborów z czerwca 1989 roku dla wszystkich były zaskoczeniem - uważa historyk. Sądzi również, że nawet, jeśli rozstrzygnięcia przy urnach były inne, prawdopodobnie prędzej czy później rządzący oddaliby władzę. - Mimo że komuniści się spodziewali to może rzeczywiście mieli nadzieję, że porażka nie będzie aż tak duża, że zachowają władzę. Myślę, że jeśli komuniści wygraliby tamte wybory, to załamanie się bloku sowieckiego byłoby odłożone w czasie - mówi dr Arkadiusz Kierys.
Gość „Rozmowy Dnia” zaznacza, że wynik wyborów pozwolił na bezkrwawe przejęcie władzy i wprowadzenie demokracji. - Do wspólnego stołu zasiedli strażnicy i ci, którzy niedawno w tych więzieniach byli - uważa. - Chociaż są różne oceny, np. Andrzej Zybertowicz mówił m.in., że ówczesna władza podzieliła się władzą z własnymi agentami, co bardzo poruszyło niektóre środowiska, szczególnie solidarnościowe, ludzi, którzy z pełną determinacją przystąpili do rozmów z władzą komunistyczną właśnie po to, żeby nie było rozlewu krwi, ale żeby nastąpiły zmiany - dodaje dr Arkadiusz Kierys.
Cała „Rozmowa Dnia” poniżej.
INNE ROZMOWY DNIA