Bydgoska przedszkolanka oskarżona o znęcanie się nad dziećmi stanęła przed sądem
Prokurator dowodzi przed sądem, że kobieta psychiczne i fizyczne znęcała się nad dziećmi. Do jej niewłaściwych zachowań miało dojść w jednym z bydgoskich przedszkoli niepublicznych.
Sprawa dotyczy piętnaścioro dzieci. Według aktu oskarżenia, który odczytał prokurator Przemysław Warda z Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Północ, kobieta miała znęcać się nad dziećmi od 28 października do 7 listopada 2024 roku.
- Zwracała się do nich krzykiem, szarpała, przewracała, zastraszała dzieci wykonaniem bolesnej procedury medycznej oraz zjawiskami nadprzyrodzonymi, a nadto przetrzymywała w zamkniętej łazience, odcinając dostęp światła. Uderzała w okolice ucha, ciągnęła za ucho i podnosiła dzieci do góry, trzymając za ucho - odczytał Przemysław Warda.
Joanna K. przyznała się do zarzucanych jej czynów.
- Bardzo żałuję i chcę przeprosić za swoje zachowanie - mówiła na sali rozpraw.
Nie chciała składać wyjaśnień, podtrzymała wcześniejsze: mówiła wówczas, że grupa, którą się zajmowała była trudna. Dzieci jej nie słuchały, a jej zachowanie wynikało z bezradności, przeciążenia obowiązkami i braku wsparcia od dyrekcji - tłumaczyła.
Sąd podczas rozprawy odczytał i odtworzył nagrania z przesłuchań przedszkolaków. Według prokuratora, dowody wskazują na winę oskarżonej. Wniósł o wymierzenie jej kary roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, nałożenia 3 tys. zł grzywny, wydania 5-letniego zakazu wykonywania zawodów związanych z opieką nad dziećmi oraz nakazanie jej zamieszczenia przeprosin dzieci w prasie lokalnej.
Obrona podkreślała, że Joanna K. przez wiele lat z powodzeniem pracowała jako przedszkolanka i nigdy wcześniej nie zarzucano jej niewłaściwych zachowań. Oceniła, że te, których się dopuściła były niestosowne, ale działała w warunkach podwyższonego stresu, a kobieta przyznała się do winy, przeprosiła i wyraziła żal. W ocenie obrony kara, którą wcześniej zaproponowano sądowi, zaspokoi poczucie sprawiedliwości.
Według obecnych na sali rodziców zakaz pracy z dziećmi dla przedszkolanki powinien być dożywotni.
Relacja Tatiany Adonis - poniżej.