Ukraińcy mają problem. Mniej ośrodków do zakwaterowania, uprzedzenia przeszkadzają w wynajmie mieszkań
Sytuacja Ukraińców, jeśli chodzi o sprawy mieszkaniowe, znacznie się pogorszyła. Uchodźcy mają do wyboru coraz mniej publicznych ośrodków zbiorowego zakwaterowania. Ci, którzy są u nas już od dłuższego czasu, przez uprzedzenia nie mogą wynająć mieszkań.
Z ponad pięćdziesięciu do trzynastu spadła liczba publicznych ośrodków zbiorowego zakwaterowania dla uchodźców z Ukrainy w naszym województwie. Od listopada większość mieszkających tam osób musi partycypować w kosztach zakwaterowania i wyżywienia.
Opłaty wynoszą 15 złotych dziennie za osobę. W ośrodkach w naszym regionie na dziś mieszka 517 osób. Za darmo mogą mieszkać m.in. niepełnosprawni, emeryci, kobiety w ciąży. – Do czerwca będą mogły przebywać mi.in. kobiety z dziećmi, uczniowie. Od czerwca będą już mogli przebywać tylko inwalidzi z orzeczeniami pierwszej, drugiej grupy, emeryci, kobiety z niemowlakami, kobiety w ciąży i osoby, które wyszły ze szpitali, na co musi być potwierdzenie dokumentacją medyczną – powiedział zastępca dyrektora Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy, Ireneusz Nitkiewicz.
Dlaczego w ogóle spadła liczba takich ośrodków? – To wynika z racjonalizowania kosztów, ponieważ są to obciążenia, które płaci budżet państwa i właściwie jesteśmy ostatnim krajem, w którym funkcjonują takie ośrodki – dodał Ireneusz Nitkiewicz.
Punkty zbiorowego zakwaterowania mieszczą się w hotelach i pensjonatach w Bydgoszczy, Grudziądzu, Toruniu, Inowrocławiu oraz w mniejszych miejscowościach w powiatach żnińskim i bydgoskim.
Ukraińcy mają też bardzo duży problem z wynajęciem mieszkań w naszym regionie. Niestety, działają uprzedzenia na tle narodowościowym. Cierpią na tym szczególnie samodzielne matki z dziećmi.
Problem zauważa właścicielka biura nieruchomości w Bydgoszczy, Magdalena Taczyńska. – Wybuch wojny na Ukrainie spowodował, że faktycznie mnóstwo osób z tego kraju przyjechała do Polski, szukało schronienia, mieszkania na wynajem i niektórzy z nich po prostu pozostawili po sobie złe wspomnienia. Porzucali mieszkania, wyjeżdżali do innych krajów, traktowali Polskę jako punkt przesiadki do innych krajów – przyznała.
– Niestety ludzie zaczęli się uprzedzać wobec tej narodowości. 7 na 10 telefonów kończy się odmową. Często nie działa nawet to, że udowadniamy, że mają pracę – dodała.
Jeśli chodzi o samotne matki z dziećmi, właściciele mieszkań obawiają się, że przestaną płacić za wynajem (np. z powodu braku alimentów), a rodzinę z dziećmi trudno będzie eksmitować.