Służbowe konsekwencje dla dróżnika. Popełnił błąd na przejeździe pod Bydgoszczą
Specjalna komisja zakończyła prace związane z ustaleniem okoliczności niebezpiecznego zdarzenia, do którego doszło w grudniu zeszłego roku w Nowej Wsi Wielkiej. Rozpędzony pociąg Intercity przejechał wówczas przez przejazd, gdy rogatki były podniesione, a między torami znajdowały się samochody.
Po wypadku wyjaśnień od dyrekcji PKP PLK domagał się wójt gminy Nowa Wieś Wielka, który podkreślał, że to nie była pierwsza niebezpieczna sytuacja na tym przejeździe. Przedstawiciele PKP Polskich Linii Kolejowych zapewnili wówczas, że w czerwcu tego roku mają się zakończyć prace, które poprawią bezpieczeństwo na przejeździe kolejowym w Nowej Wsi Wielkiej. Informowaliśmy o tym tutaj.
Już dzień po zdarzeniu przedstawiciele PKP Polskich Linii Kolejowych przyznali, że do groźnej sytuacji doszło z winy pracownika kolei, a szczegóły sprawy miała wyjaśnić specjalna komisja. Ta właśnie zakończyła prace.
- Przyczyną przedwczesnego otwarcia rogatek na przejeździe był błąd pracownika Polskich Linii Kolejowych, spowodowany niewystarczającą koncentracją przy wykonywaniu swoich obowiązków - mówi Przemysław Zieliński z zespołu prasowego PKP PLK. - Wobec pracownika wyciągnięto konsekwencje służbowe zgodnie z kodeksem pracy oraz przeniesiono na inne stanowisko niezwiązane z prowadzeniem ruchu kolejowego - dodaje.
Oprócz komisji kolejowej sprawą zajęła się wówczas także policja. Dróżnik usłyszał zarzut spowodowania bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia lub zdrowia uczestników ruchu drogowego, za co grozi do 3 lat więzienia. Wiadomo, że pracownik kolei miał 5-letni staż pracy i był po wszystkich wymaganych szkoleniach, a w chwili zdarzenia był trzeźwy.