Skąd się biorą zabobony? Czy mieszkańcy naszego regionu są przesądni? [Rozmowa Dnia]
Czy jesteśmy przesądni? Czy wierzymy w amulety, talizmany, horoskopy, przepowiednie, wróżki? Skąd się biorą przesądy i zabobony? O tym mówił dr hab. Marcin Lisiecki z Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej Instytutu Nauk o Kulturze UMK w Toruniu.
- Wydaje mi się, że jesteśmy przesądni - mówi gość „Rozmowy Dnia”. Prof. Marcin Lisiecki uważa, że wierzenia w zabobony obowiązują na trzech poziomach. - Indywidualnym, dotyczącym naszego postrzegania świata, kulturowym oraz społecznym - wymienia.
Skąd się biorą przesądy i zabobony? Gość „Rozmowy Dnia” uważa, że ci, którzy wierzą w nie często nie zdają sobie sprawy z tego, skąd się wzięły. - Robiąc badania i porównując różnego rodzaju wypowiedzi ludzi zauważyłem, że one są charakterystyczne dla danych regionów - mówi. - Wpisują się w różnego rodzaju wierzenia, które mogły funkcjonować na danym terenie. To jakieś dawne zaszłości - dodaje.
Prof. Marcin Lisiecki mówi też o przesądach i zabobonach charakterystycznych dla naszego regionu. - Wiele wierzeń jest powielanych, np. noszenie łuski w portfelu czy unikanie stawania na pęknięcia - wymienia. - Zwłaszcza Toruń jest miejscem, gdzie przecinają się szlaki różnych ludzi. Jest bardzo dużo studentów i każdy przynosi swoje przesądy, np. dostajemy od kogoś jakiś prezent, talizman czy amulet. Przyjmujemy je, wierząc, że ma nam to przynieść szczęście - dodaje gość „Rozmowy Dnia”.
Maciej Wilkowski wspomniał o chodzeniu z kozą po Kujawach, czym nawiązał do materiału, który pojawił się w Polskim Radiu PiK. - Niesie to ze sobą pewne przesłanie, w ludowym wyobrażeniu miało się to wiązać z oczekiwaniem i przywoływaniem wiosny, nowego życia po zimie - przyznaje prof. Marcin Lisiecki. - W innych regionach naszego województwa funkcjonują np. chodzenia z batami, które mają odstraszać demony - dodaje.
Cała „Rozmowa Dnia” poniżej.
INNE ROZMOWY DNIA.