Widmo dwugodzinnego strajku w Kauflandzie. Byliśmy w markecie. Klienci nie zauważyli protestu
Strajk ostrzegawczy pracowników sklepów Kaufland związkowcy zapowiadali na niedzielne (14 grudnia) południe. Miał trwać do godz. 14.00. Czy rzeczywiście do niego doszło?
Związki zawodowe nie od dziś zwracają uwagę, że pracownicy w całej Polsce skarżą się na niskie wynagrodzenia oraz złe warunki pracy. Od sierpnia trwają rozmowy mediacyjne, a jednym z postulatów jest podwyżka wynagrodzeń o 1200 złotych.
Przewodniczący międzyzakładowej organizacji OPZZ Konfederacja Pracy Wojciech Jędrusiak powiedział Polskiemu Radiu, że dzisiejszy strajk ostrzegawczy to odpowiedź na brak zaangażowania ze strony spółki:
- Pracodawca w ogóle nie przygotował się do rozmów, nie miał przygotowanych danych, nie było żadnych konkretów na stole, w związku z tym zdecydowaliśmy się na taki krok, żeby ten strajk przeprowadzić i żeby zmotywować w jakiś sposób zarząd do poważnego przyjrzenia się sytuacji pracowników, ponieważ ona jest obecnie bardzo ciężka.
Dyrekcja spółki jest jednak innego zdania i uważa, że decyzja związków o przeprowadzeniu strajku jest zaskoczeniem. Dyrektor Pionu Corporate Affairs w Kaufland Polska, Katarzyna Łosińska-Burdzy podkreśliła jednak, że klienci nie powinni mieć dziś problemu ze zrobieniem zakupów:
- Zakładamy, że ewentualne dwugodzinny strajk ostrzegawczy będzie miał charakter ograniczony i obejmie jedynie część marketów. Zrobimy wszystko, aby klienci nie odczuli żadnych niedogodności. Nasz zespół będzie przygotowany na to, by reagować na bieżąco tak, aby obsługa przebiegała sprawnie.
W czwartek (11.12) zarząd Kauflandu ogłosił noworoczne podwyżki dla ponad 12 tysięcy pracowników zatrudnionych na stanowisku sprzedawca/kasjer oraz porządkowych. Taka decyzja może mieć znacznie przy dalszych rozmowach, które odbędą się w poniedziałek. (15.12)
Sklepy Kaufland w Bydgoszczy działały normalnie. Odwiedziliśmy market przy Solskiego. Pracownicy byli przy kasach i za ladą stoisk, rozkładali towar na sali. Klienci nie słyszeli o zapowiadanym proteście.
Szefowa sklepu nie chciała wypowiadać się do mikrofonu. Pracownicy nie chcieli mówić o strajku czy warunkach pracy.
Więcej w relacji Moniki Siwak.