Rodzice walczą, by mała szkoła nie została zlikwidowana. „Dzieci ważniejsze od oszczędności"
Mała szkoła w Łowinku w gminie Pruszcz może zostać niedługo zlikwidowana. Sprzeciwiają się temu rodzice, którzy dzisiaj spotkali się z naszym reporterem.
Rodzice są zrozpaczeni planami burmistrza. - Chce zamknąć szkołę już po po raz drugi, nie pozwolimy na to - mówią. - Nie można patrzeć tylko na oszczędności, ważniejsze jest dobro dziecka, o którym burmistrz zresztą ciągle mówi. Poszukajmy oszczędności, żeby szkoła przetrwała. Ona jest piękna, w mniejszych grupach jest bezpieczniej. My się tu wszyscy znamy. Nie ma problemu z narkotykami, czy z przemocą. Żyjemy jak w rodzinie. To jest największe bezpieczeństwo dla naszych dzieci, będziemy walczyć o tę szkołę.
Dlaczego Dariusz Wądołowski - burmistrz gminy i miasta Pruszcz chce zlikwidować szkołę w Łowinku? - W całej Polsce mamy problem demograficzny. W 1934 roku w tej szkole nie będzie nawet 50 dzieci - tłumaczy. - Oczywiście jedno z rozwiązań jest takie, że szkoła w Łowinku jest filią szkoły w Serocku. Można też zrobić szkołę tylko w Serocku i powoli wygaszać tę w Łowinku, czyli od jakiegoś roku już nie przyjmować tam dzieci.
Burmistrz uważa, że klasy powinny być co najmniej 14-15-osobowe. - Tylko wtedy można zagrać w piłkę, a nauczyciel może realizować program. To na pierwszym miejscu jest dla mnie to ważne i mówię to rzetelnie mieszkańcom - przekonuje burmistrz.
Co dalej ze szkołą? Decyzję podejmą radni być może jeszcze w tym roku.