Przed sądem mówił, że podpalił garaż dla żartu. Początek procesu po śmierci 50-latka
Do pięciu lat pozbawienia wolności grozi 24-latkowi, który podpalił garaż na bydgoskim Szwederowie, w wyniku czego zginął 50-letni mężczyzna. W Sądzie Rejonowym w Bydgoszczy rozpoczął się proces w tej sprawie.
Do zdarzenia doszło w maju tego roku przy ul. Bielickiej w Bydgoszczy. Na ławie oskarżonych zasiadł Sebastian P. Akt oskarżenia odczytała prokurator Ewa Dunal. - 24-latek sprowadził bezpośrednie niebezpieczeństwo zdarzenia - poprzez podpalenie garażu w kompleksie 28 garaży samochodowych i powodując pożar. W wyniku tego doprowadził do nieumyślnego spowodowania śmierci Tomasza M. oraz zniszczenia mienia wartości 2,5 tys. złotych - relacjonowała.
24-latek częściowo przyznał się do winy. Wyjaśniał, że podpalił kartkę, którą podłożył pod garaż, ale pomysł podsunął mu jeden z kolegów, z którymi wcześniej pił alkohol. Twierdził, że podpalił garaż dla żartu i nie wiedział, że ktoś jest w środku. Potem miał próbować wyciągnąć Tomasza M., ale zobaczył butlę z gazem.
Zanim Sebastian P. wybiegł z garażu, miał usłyszeć od Tomasza M. słowa: „zobacz jak się ginie”. Biegli stwierdzili u 24-latka schizofrenię paranoidalną, upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim i nadużywanie alkoholu. Ich zdaniem - co do stawianych mu zarzutów - miał znacznie ograniczoną zdolność rozpoznawania znaczenia czynu, jak i pokierowania swoim postępowaniem. Biegli stwierdzili też, że Sebastian P. może brać udział w czynnościach procesowych, ale wymaga pomocy adwokata.