Limity wynagrodzeń dla pracowników medycznych. Reakcja resortu zdrowia po aferze w Mogilnie
Ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała maksymalne limity wynagrodzeń dla indywidualnego pracownika medycznego. Stawką wyjściową ma być 240 złotych brutto na godzinę.
To reakcja na sprawę spółki neurochirurgów, która miała wystawiać szpitalom rachunki sięgające 26 tysięcy złotych za godzinę pracy i ponad 300 tysięcy złotych dniówki.
- Nie będzie przyzwolenia na zawieranie umów przez szpitale z tak zwanymi spółkami - podkreślała szefowa resortu.
Kontrola „procederów walizkowych"
- Rozpoczynamy także pełną kontrolę tak zwanych procederów walizkowych. Nie będzie dalszego przyzwolenia na zawieranie umów przez podmioty lecznicze, przez szpitale z tak zwanymi spółkami. I tutaj przykład choćby Miastka, Mogilna. Takich sytuacji, takich rozwiązań nie może być w szpitalach. Zaburzają one nam transparentność, jasność i budzą duże kontrowersje - dodaje Jolanta Sobierańska-Grenda.
Apel z Włocławka
- Nie da się pozyskać dobrych specjalistów dla szpitala, nie płacąc im odpowiednio - mówił na konferencji prasowej Jakub Wojtaczka - zastępca dyrektora ds. lecznictwa w szpitalu we Włocławku. - Jest bardzo trudno pozyskać specjalistów z dużych miast do Włocławka, oferując im pieniądze, za które nie są w stanie dojechać i skompensować sobie na tej pracy w dużych miastach. Zwłaszcza w obliczu w sytuacji, w której nie otrzymujemy podstawowych pieniędzy na nadwykonania.
Straciły miliony złotych
Doktor Wojtaczka apelował, by w debacie o służbie zdrowia było mniej polityki, a więcej myślenia o realnych zmianach, które poprawią sytuację i szpitali, i pacjentów. Włocławski szpital wciąż nie otrzymał od NFZ ponad 17 mln zł za nadwykonania.
Szpitale między innymi w Mogilnie i Miastku, mogły stracić miliony złotych przez współpracę ze spółką neurochirurgów. Ta miała wystawiać rachunki za droższe procedury niż faktycznie wykonywane zabiegi. Sprawą zajmują się prokuratura i CBA.