Region obchodzi 44. rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Jan Wyrowiński: Doszło do starcia dwóch idei
Komunistyczny reżim wprowadził w Polsce stan wojenny w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku. Wtedy to władzę przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego, z generałem Wojciechem Jaruzelskim na czele. W 44. rocznicę tego wydarzenia złożono kwiaty pod tablicą upamiętniającą manifestacje 1 i 3 maja 1982 roku.
Czasy stanu wojennego wspomina prezes Społecznego Komitetu „Solidarni - Toruń Pamięta” Jan Wyrowiński. Był działaczem podziemnej „Solidarności”, internowanym w Potulicach i Strzebielinku. Mówi, że na początku lat 80. XX wieku doszło do konfrontacji dwóch idei.
- Pierwsza idea urodziła się w sierpniu 1980 roku - zaczął opowiadać. - Była ona zakorzeniona głęboko w polskim myśleniu o niepodległości, o suwerenności i miłowaniu wolności. Ścierała się ona z ideą, która miała źródło w Moskwie, a więc ideą zniewolenia. Jej ofiarą padli ci najaktywniejsi, których w nocy z 12 na 13 grudnia wyciągnięto wręcz z łóżek. W całym stanie wojennym internowano około 10 000 osób. Na instytucje państwa, sądy, prokuratury, a przede wszystkim służbę bezpieczeństwa oddziaływała machina opresyjna. Te wszystkie działania były nakierowane na jeden cel - żeby tę nadzieję, która w nas tak wzrastała, żeby ją po prostu zabić.
Do legendy przeszło już orędzie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, które nadano 13 grudnia 1981 roku w telewizji. Wówczas przerwano nadawanie audycji, a wszystkie Polki i Polacy usłyszeli tę szokującą nowinę o wprowadzeniu stanu wojennego. W końcu komuniści wyprowadzili wojsko na ulice, chcąc stłumić protesty społeczne oraz wstrzymać procesy demokratyczne, zainicjowane w sierpniu 1980 roku.
O północy, między piątkiem (12 grudnia) a sobotą (13 grudnia) działacze opozycji antykomunistycznej w PRL, przedstawiciele władz i samorządu województwa kujawsko-pomorskiego złożyli kwiaty pod tablicą upamiętniającą manifestacje 1 i 3 maja 1982 roku. Stało się to pod kościołem św. Ducha ojców jezuitów w Toruniu. Tablica została zawieszona na murze budynku w 2004 roku.
Uroczystości odbyły się także we włocławskim więzieniu, do którego tuż po północy 13 grudnia 1981 roku przewożono pierwszych internowanych.
W rocznicę - już nieliczni z nich - byli honorowymi gośćmi spotkania. Wśród dawnych internowanych działacz związkowy i społecznik, Wiesław Wnukowski :
- Po godzinie 2:00 przyszli po mnie. Nie otworzyłem im. Gdy podjechali, no to już widziałem, że pięciu wychodzi z samochodu, ale do mieszkania wyszło trzech. To znaczyło, że tych dwóch czekało na mnie na dole, gdybym chciał uciec. Mieszkałem z teściami, więc powiedziałem głośno: „Proszę poczekać. I tak muszę wam otworzyć, ale chcę uspokoić rodzinę." 13-miesięczna córka Agnieszka rozbudziła się. Byłem na to w miarę przygotowany. Wiedziałem, że będę musiał za moment opuścić mieszkanie...
Do domu Wiesław Wnukowski wrócił dopiero pół roku później.
Więcej w relacjach Michała Zaręby i Marka Ledwosińskiego.