Wrzesień
2025-09-18
Idealne zakończenie nie istnieje? To niech Państwo kiedyś posłuchają Long Live Rock’n’ Roll, czyli zwieńczenia owocnej współpracy duetu Blackmore/Dio z 1978 roku. Utwór, który zagraliśmy z rock’n’rollem ma niewiele wspólnego, ale w „Poetach Rocka” chodzi przecież o coś więcej. Wtorkowy wieczór był o oddechu między dwiema kropkami, o ciszy, która podtrzymuje frazę. Najpierw smyczki i głos jak szkło – krucha pieśń, która nie szuka braw, tylko zgody z samą sobą. Potem senna modlitwa unosząca się jak kadzidło i kilka „wesołych” piosenek od chłopców do ich dziewczyn (byłych?). Pojawiła się też opowieść o mieście deszczu i bruku, czyli Dublin widziany oczami Fontaines D.C. Do wysłuchania audycji zaprasza Wiktor Sobociński.
Podobno Robert Smith trafił do ludzi z Batcave, bo to był jeden z nielicznych londyńskich barów działających w centrum do drugiej w nocy. Przypadek zrodził mitologię: z półmroku i dymu wyszła estetyka, która do dziś rezonuje i zachwyca. To wydanie Poetów Rocka zaczniemy właśnie tam — w sercu londyńskiego gotyku. Potem krajobraz się nieco zmienia. DIIV w tryptyku In Amber/Little Birds/Soul-net rysuje rozedrgane, świetliste mgły. Shoegaze po odtrutce z melancholii w najlepszym wydaniu. Na finał „kilkaset słów o wolności”, czyli Shin Joong Hyun & The Men i „Beautiful Rivers and Mountains” – pełna tęsknota oda do utraconej wolności. Od gotyckiego chłodu Royal Albert Hall po szerokie, azjatyckie horyzonty — jedna noc, wiele języków rocka.

