Na mecie czekał pierścionek. OceanLava Triathlon Borówno–Bydgoszcz z niespodzianką [zdjęcia]
Zawody, od lat wpisane w kalendarz regionalnych wydarzeń, tradycyjnie rozpoczęły się na plaży w Borównie, gdzie uczestnicy pokonywali pętle pływackie. Później zawodnicy wjechali na rowerową trasę do Bydgoszczy, a rywalizację kończyli biegiem w Myślęcinku z metą na stadionie Zawiszy.
Przy linii mety był Wiktor Sobociński, który rozmawiał z uczestnikami wydarzenia.
- Dziesięć lat temu, w 2016 roku postanowiłem, że zrobię za 10 lat Ironmana i w tym roku mija 10 lat, no i trasa jest skończona z dobrym czasem, w zdrowiu, czyli będą kolejne razy. Musiałoby mi granatem nogę urwać albo przydarzyć się wypadek na rowerze, połamane żebra, żeby nie było kolejnych Ironmanów.
Podczas zawodów odbyły się zaręczyny. Przyszła panna młoda była zaskoczona. - Ja się tego w ogóle nie spodziewałam. To dla mnie wielkie zaskoczenie i jeszcze to do mnie nie dociera.
Z kolei pomysłodawca podszedł do tematu ze spokojem.
- Podczas treningu to wszystko sobie zaplanowałem, wymyśliłem i zrealizowałem. Nie miałem stresu, nie czułem zmęczenia, raczej pewność. Czekałem tylko, żeby dobiec do mety i się w końcu oświadczyć.
- Do wyboru były trzy główne dystanse, w tym klasyczny Ironman – 3,8 km pływania, 180 km jazdy na rowerze i 42 km biegu. Najmłodsi rywalizowali w duathlonie, a dodatkowo rozegrano mistrzostwa służb mundurowych.