On - legenda polskiego rocka. Ona - wokalistka totalna. Wspólnie zaśpiewali subtelną, rockową balladę o pragnieniu pozostania wiernym samemu sobie. Piosenkę „Głodny cień” słynny gitarzysta skomponował do słów wokalistki Natalii Sikory, która współtworzyła pierwszy skład zespołu Darek Kozakiewicz Live, zawiązanego kilka lat temu po zawieszeniu działalności grupy Perfect. Nowy projekt sygnują wspólnie.
Piątek, 11 lipca 2025 o godz. 20:05
Fantastyczny utwór - liryczny, ale też z pewnym pazurem i do tego śpiewający ponownie Darek Kozakiewicz. Kto Cię namówił abyś ponownie zaśpiewał?
Darek Kozakiewicz - „Każdy śpiewać może...”, ale nie wiem, czy każdy może tego słuchać?
Jest dobrze, naprawdę powinieneś śpiewać, ale ktoś Cię musiał namówić do tego, a może zasmakowałeś przy pierwszym nagraniu?
D.K. - Natalia oczywiście mnie namówiła, żeby jeszcze raz zaśpiewać. Ja miałem co do tego pewne wątpliwości. Oczywiście jak do wielu rzeczy mam wątpliwości, szczególnie w sferze muzyki: do utworu ma się te wątpliwości, ale Natalia mnie przekonała, że będzie dobrze.
Jesteście na zdjęciu promującym odwróceni plecami do siebie.N.S. - Tak, ale wiesz co, to jest bardzo twórcza energetyczna sytuacja.
Czy Wy na tym zdjęciu jesteście z papierosami w dłoniach?
N.S. – Owszem, palimy papierosy.
N.S. - 9 lat temu nagrywaliśmy materiał z Winicjuszem Chrustem „Tribute to Mira Kubasińska” i Winek zrobił mi taką niespodziankę - zaprosił Darka Kozakiewicza do piosenki „Poszłabym za tobą” i też nic mi nie mówiąc, włączył po prostu to nagranie. Jak usłyszałam, w jaki sposób Darek interpretuje wstęp do „Poszłabym za tobą” i stałam się bardzo szczęśliwym człowiekiem. Ta nasza twórcza relacja i nasza przyjaźń trwa już 9 lat i jest szalenie owocna. Dla mnie jest to najważniejsza twórcza relacja w moim życiu, a kilka ich już było.
No i fajne piosenki powstają dzięki Waszemu duetowi. Natalia Sikora pisze tekst, Darek Kozakiewicz tworzy muzykę i mamy przepiękny utwór „Głodny cień”, a jak on powstawał? Co było pierwsze, jajo czy kura?
N.S. - Najpierw jest muzyka, w niej jest rytm, w niej są wszystkie zagadki, które potem trzeba rozwiązać w tematach aranżacyjnych, ale w niej jest przede wszystkim ukryty tekst.
D.K. - Długo nie było tekstu do tej muzyki, tak nawet kilka lat chyba, nie wiem dokładnie. Nie pamiętam, może trzy lata nie było tekstu, ale w pewnym momencie Natalia posłuchała piosenki i powiedziała, że coś napisze. Ja byłem bardzo zaskoczony, bo Natalia pisze bardzo trudne teksty, czasami poetyckie, takie wręcz połączone z kosmosem. Czasami kosmiczne, trudne, poetyckie, zresztą Natalia przez grę w teatrze ma doświadczenie w różnego rodzaju sztuce aktorskiej, w tekstach i ma nieprawdopodobną zdolność. Napisała moim zdaniem przepiękny tekst i między innymi chyba to był powód, że zgodziłem się zaśpiewać.
Bardzo dobrze.
D.K. - Przecież wiadomo, że nie jestem żadnym wokalistą, ale tu chodzi głównie o pewnego rodzaju przekaz w takiej piosence, w takiej balladzie.
Może nie jesteś profesjonalnym wokalistą, ale masz to coś. Wcześniej nastąpiła
pewna przerwa w waszej współpracy, prawda?D.K. - Natalia po prostu zajęła się swoimi sprawami.
N.S. - Nałożyły się tam różne tematy, ale tak generalnie u mnie się za zakotłowało, mówiąc najprościej.
I dlatego Darek musiał szukać innej wokalistki.
D.K. – Tak, szanowałem decyzję Natalii. Wiesz, poza tym, my się przyjaźnimy od tylu lat i uważałem, że Natalia ma pełne prawo się po prostu realizować twórczo w innym miejscu, w innym temacie. Miała poważną propozycję wyjazdu do Los Angeles, nagrania płyty, więc z pewnym szacunkiem podszedłem do tego, chociaż było mi przykro i byłem trochę wkurzony. Znaleźć kogoś po Natalii, to naprawdę nie było łatwe.
N.S. - Mi też było bardzo ciężko, zwłaszcza że okazało się, że to wszystko, do czego się przygotowywałam to ściema i jakby padłam tego ofiarą. To co mi proponowano okazało się oszustwem, bo dotyczyło po prostu przestępstwa hakerskiego, więc ta historia jest w jakimś sensie skomplikowana. Ale już jest dobrze i przyjaźń pozostała, to jest najważniejsze.
A czy łatwiej się tworzy jak jest ta nić porozumienia w postaci przyjaźni?
N.S. - Myślę, że to jest bardzo ważne.
Zostawiacie sobie poletko wolności twórczej?
D.K. - Wszystko tu jest wolnością, ale ta relacja przyjaźni powoduje, że automatycznie jest w tym delikatność, bo sztuka operowanie tematami, które się bierze z głębi duszy wymaga delikatności.
A Natalia, co znalazłaś w tej przestrzeni, bo kiedyś powiedziałaś, że Darek pozwolił Ci na pewną subtelność i na zmianę, na odejście od wizerunku „ekspresyjnej krzykaczki”. To mi się bardzo spodobało.
N.S. - Tak, ale to jest taka konsekwencja, która wypłynęła po kilku latach. Natomiast dzięki Darkowi ja po paru latach szarpania się i śpiewania typowo atakująco i też współpracowania z muzykami, którzy mieli tendencję do ataku i z kompozytorami, którzy nie mieli tendencji do melodii, ja dzięki Darkowi wreszcie na nowo mogłam mieć kontakt z melodiami, których tak brakuje dzisiaj w muzyce. To jest dla mnie coś absolutnie bezcennego, skarb. Poza tym doświadczenie współpracy z Darkiem, obserwowanie Darka, kiedy pracuje z muzykami, jak aranżuje piosenki, jak to jest skrupulatne i jak pozbawione wszelkiego, jakiegokolwiek efekciarstwa, że wcisnę za przeproszeniem lupa, bo wtedy szybciej dojdzie do ludzi. To jest jakby zupełnie inny level. My mówimy o prawdzie, a nie o tym opakowaniu.
Czyli nie idziecie na skróty?
N.S. - Żadnych skrótów.
Darek, tyle miodu się wylało na Twoje serce.
D.K. - Tak właśnie, ja już taki malutki jestem.
Może znajdziemy jakąś skazę?
N.S. - Moje uznanie, wielki szacunek i wielka wdzięczność, bo świat jest jaki jest.
Darku jakąś skazę znajdziesz na swoim charakterze?
D.K. - Jestem bardzo niecierpliwym człowiekiem, niemożliwie niecierpliwym. Wydaje mi się, że powinienem mieć w sobie więcej cierpliwości do pewnych rzeczy, ale daję sobie z tym radę. Po prostu mówię do siebie, że tak powinno być. A co do tworzenia muzyki, komponowania, na szczęście my w tej chwili nie mamy czegoś takiego, że coś musimy zrobić na siłę i musimy zrobić to komuś, albo czemuś, że jesteśmy zobligowani produkcją.
Ten etap już macie za sobą.
D.K. - Mamy już to za sobą, teraz po prostu chcemy zrobić tak, żebyśmy byli zadowoleni z tego, co tworzymy.
Ale czy ten singiel wieszczy coś więcej?
D.K. - Natalia zaśpiewa kilka moich piosenek.
A Ty zaśpiewasz jeszcze może jedną, czy na tym duecie zakończysz swoje śpiewanie?
D.K. – Natalia zapytała, czy „Głodny cień” może wziąć? Ja odpowiedziałam, oczywiście, bardzo proszę. No bardzo byłem zadowolony z tego, że chce tę piosenkę, ale nie wiem na razie, nie mogę ci tego powiedzieć. Musi powstać utwór, musi powstać piosenka. Myśmy to nagrywali w studiu u Sebastiana Piekarka, u człowieka, z którym produkowałem ostatnie płyty Perfectu.
A nagraliście do tego również teledysk, który kręciliście w teatrze Polonia.
N.S. - Bardzo dziękujemy szefowej Krystynie Jandzie i Fundacji na rzecz kultury, za użyczenie nam przestrzeni, sceny i widowni. Wierzę w to i mam taką nadzieję, że teledysk jest dobrym uzupełnieniem przekazu naszej piosenki.
Natalia teraz bardziej stawiasz na śpiew, czy na grę?
N.S. - Wiesz co, ja nigdy nie rozdzielam tych tematów.
Ale życie często rozdziela.