Anna Rusowicz

2023-09-28
Anna Rusowicz. Foto@olabodnarvs

Anna Rusowicz. Foto@olabodnarvs

Polskie Radio PiK - Zwierzenia przy muzyce - Anna Rusowicz

Anna - już nie Ania - wydała właśnie kolejny singiel z nowego albumu. Piosenka nosi tytuł „Plan na miłość”.

„...chcemy kochać, chcemy być kochani, to jest po prostu nasza cecha. Tak jest to skonstruowane, dlatego wydaje mi się, że w ogóle pragnienie miłości nie pochodzi z tego świata, tylko jest z innych wymiarów. My zaledwie możemy dotknąć tej miłości tutaj na ziemi, wyobrażać ją sobie, uczyć się jej. Ale te pragnienie nie jest z tego świata. My dopiero jak stąd odchodzimy, poznamy w 100 procentach o co w ogóle chodzi...”

Piątek, 29 września o godz. 20:05
Aniu podobno nie obchodzisz urodzin, bo jak przeczytałam codziennie masz święto.
- No właśnie, obchodzę codziennie imieniny, codziennie obchodzę urodziny, bo każdego dnia jestem Anną i każdego dnia się rodzę na nowo.

„Co się stało z naszą miłością?”. To był poprzedni Twój singiel. Trzeci jak dobrze liczę.

- Z tej płyty tak.

To co się stało z Waszą miłością?

- Oj, słuchaj, dużo by gadać. Trochę tę miłość poturbowało, bo była po prostu taka biedna, ale dalej ma dużo siły i nadziei. I rośnie ona we mnie, jest jej coraz więcej.

Bo miłość jest niestety, albo … stety bardzo ważna w życiu, prawda?

- Ona jest najważniejsza, ona jest w ogóle sensem naszego życia. Ja zawsze mam takie powiedzenie: „nieważne, co robisz, rób to z miłością”.

I można powiedzieć, że wszystkie piosenki, które są na świecie, nawet jeżeli patrzeć na to przez pryzmat różowych okularów, są o miłości. Kolejny Twój singiel też nosi tytuł: „Plan na miłość”.
- Albo nieszczęśliwej miłości, trudnej miłości, pięknej miłości, platonicznej, bo nie ma człowieka na świecie, który by nie pragnął być kochanym. My chcemy kochać, chcemy być kochani, to jest po prostu nasza cecha. Tak jest to skonstruowane, dlatego wydaje mi się, że w ogóle pragnienie miłości nie pochodzi z tego świata, tylko jest z innych wymiarów. My zaledwie możemy dotknąć tej miłości tutaj na ziemi, wyobrażać ją sobie, uczyć się jej. Ale te pragnienie nie jest z tego świata. My dopiero jak stąd odchodzimy, poznamy w 100 procentach o co w ogóle chodzi.

Anna Rusowicz. Foto@olabodnarvsA patrząc przez pryzmat właśnie tego singla, „Co się stało z naszą miłością?”, to jaka ta miłość dla Ciebie powinna być?

- Myślę, że miłość jest pewnego rodzaju absolutem. My możemy pragnąć, możemy mieć jakieś cechy tej miłości. Jakaś taka lista powinna być, a rzeczywistość nam pokazuje, że niestety to tak nie jest. My nie dostajemy tej idealnej naszej miłości, wykreowanej w naszej głowie. Tylko chodzi o to, że w pierwszej kolejności i mówi się za każdym razem o tym, żeby poznać esencję miłości, my musimy najpierw siebie pokochać, by móc poznać miłość w sobie, żeby móc dać ją drugiemu człowiekowi, albo móc ją dostać. Dlatego ja prawdziwą miłość poznałam, wtedy, kiedy urodziłam dziecko. Poznałam tę miłość do mojego syna i dopiero widzę, że miłość to jest jakiś proces. To jest jakaś lekcja. Tak samo nam się wydaje, że miłość po prostu jest. Nie, my musimy pracować nieustannie nad nią. Ona jest nieuchwytna, jej nie widać, to jest rodzaj energii, nieuchwytnej energii. My ją chwilę czujemy, potem ona gdzieś uchodzi, przychodzi, więc próbujemy się jej uczyć , uchwycić, zatrzymać na zawsze, ale musimy zdać sobie sprawę z tego, że to my w pierwszej kolejności jesteśmy głównymi generatorami tej miłości i my jesteśmy odpowiedzialni za nią.

Ale miłość do dziecka, to jest taka miłość bezwarunkowa, prawda?
- Tak, ona jest najbardziej chyba w sumie taką realną miłością, ziemską, taką czystą, najczystszą. To jest taki wymiar w tej miłości absolutnej, ale nasza dusza pragnie jej. Tutaj na Ziemi dopiero będziemy w stanie ją poznać, przestaniemy być materią, zaczniemy być energią już całkowicie i dopiero wtedy poznamy tę energię miłości.

A kiedy nauczyłaś miłością darzyć siebie?
- Ja się tego uczę każdego dnia, dlatego, że zapominam, tak jak każdy człowiek, miłować siebie. To się ma przejawiać we wszystkim. Na przykład zapominam wypić szklanki wody, albo na czas zjeść. Miłość tak naprawdę przejawia się w każdym naszym działaniu. To nie jest tylko słowo. „kocham cię”. To nie jest tylko deklaracje, ale to są przede wszystkim też czyny. I my musimy pamiętać o tej miłości, bo często gdzieś tam zapominamy o niej. Rzucamy się w wir obowiązków i ta miłość schodzi na plan dalszy. Natomiast my zapominamy o tym, że to miłość jest główną siłą napędową naszego życia. Człowiek powstaje z miłości. Wszystko się rodzi z miłości, każdy punkt, każdy owoc, to wszystko jest napędzane siłą miłości. I dlatego ja mam takie powiedzenie: „Cokolwiek robisz, rób to z miłością, a wtedy ci to wyjdzie najlepiej”.

A potrafisz sobie robić małe i wielkie przyjemności.
- Tak, nauczyłam się również tego. Nauczyłam się też niesamowitej rzeczy, że jeżeli ktoś nie jest w stanie ci dać miłości, to nie oznacza, że ty nie zasługujesz na nią, ten ktoś po prostu nie jest w stanie ci tylko jej dać, bo sam też jest niekochany. Sam ma problem z daniem sobie tej miłości. Jeżeli ktoś siebie nie umie umiłować, to nie jest w stanie tobie tego dać, ale to nie jest problem w tobie. Należy takim ludziom bardzo współczuć i należy im wysyłać jak najwięcej miłości, żeby oni po prostu poznali jej smak. Miłość to najbardziej deficytowy materiał na tej planecie. Nie złoto, nie diamenty czy jakieś tam paliwa, to jest właśnie miłość.

„Co się stało z naszą miłością?” - ten singiel jest bardzo interesujący. Już pomijam fakt nałożonego efektu takiego lekkiego nawet przesteru.
- Tak, my posiłkujemy się takimi efektami, które były stosowane w latach 60. 70, a te brzmienia, trochę były zawsze takie zepsute, po to, by był efekt tego starego brzmienia. Pracujemy tutaj nad płytą z Tomkiem Waldowskim, który jest fanem muzyki retro, był hipisem, lubi stare brzmienia. Od początku do końca proces tworzenia płyty, to jest ten proces od nagrania w studiu „na setkę” i potem też jeżeli chodzi o miksy, mastering, to tak samo ten dźwięk jest szanowany w taki sposób, żeby brzmiał w stylu lat 60, 70. Z różnym skutkiem wiadomo, ale my jesteśmy miłośnikami tych czasów i dość konsekwentni w tym, co robimy. Nam się to podoba.

Mówię, że ten singiel jest interesujący, bo muzyka jest łatwa, przyjemna, wręcz letnia, natomiast ten tekst niesie ze sobą pewne treści.
- Tak, jest dysonans, zawsze myślałam o tym, żeby napisać piosenkę letnią, takiego hita. Ja w ogóle marzę o tym, żeby mieć takiego hita letniego. Biorę gitarę, czy siadam do klawisza i mówię, dobra, to teraz napiszę hita. (śmiech) Chciałabym, żeby piosenka była na ustach Polaków, żeby oni sobie ją podśpiewywali, żeby sobie nucili, jak jadą samochodem na wakacje, czy pod prysznicem, w kuchni kiedy robią śniadanie. Bardzo bym chciała towarzyszyć ludziom w ich życiu. Lubię sprawiać innym przyjemność, bo ta przyjemność wtedy wraca do mnie.

Ta piosenka ma znamiona takiego hita letniego, chociaż faktycznie tekst jest nostalgiczny i porusza dość trudne wątki.
- Natomiast pokaż mi osobę, która kiedyś się zakochała i po prostu nie cierpiała z powodu miłości, czy różnych konsekwencji miłości. To są nasze doświadczenia kolektywne. Żyjemy wszyscy pod jednym niebem i mamy podobne historie. No i pytanie: „co się stało z naszą miłością?” to jest tego typu pytanie, jak „być czy mieć”.

Muszę o to spytać, czy jak już przeszłaś tę magiczną czterdziestkę, inaczej podchodzisz do życia, inaczej patrzysz na sprawy życia codziennego.

- Myślę, że tak. Z jednej strony nie zmieniłam się, a z 2 strony może bardziej dojrzałam, bo jestem dalej tą samą osobą, tylko po prostu dorosłam do pewnych kwestii. Na pewno na niektóre rzeczy w życiu się już nie zgodzę. Pewnymi rzeczami się już nie będę przejmować. Pewne rzeczy podsumowałam. Chcę, żeby następny rozdział mojego życia był inny, bo zaczęłam planować. Chyba bardziej świadomie podchodzę do tego życia, to jest ta zmiana.

Doświadczenie życiowe masz bogate i warto z tego czerpać, prawda?

- Myślę, że tak. Ja jestem tą pszczołą, która zbiera doświadczenie życiowe.

Anna Rusowicz. Foto@olabodnarvsA czy dobrze Ci w tej nowej odsłonie Anny?

- Jak wiesz, ja bardzo lubię być Anną. To tak szlachetnie brzmi i ludzie, którzy mówią do mnie, Anno, oni sami się czują trochę może skrępowani, ale to jest piękne, bo dzisiaj to imię w tej odsłonie nie jest popularne. A jest to dumne imię. Jak ważne w ogóle w historii kultury, religii. Ja jestem z tego imienia bardzo dumna.

A przez lata byłaś Anią.

- Bo byłam tą szaloną hipiską, taką Anką, Anią, która wychodzi na scenę i ... Ja zawsze byłam taką dziewczyną, a teraz przemieniam się w kobietę.

Chociaż życie nauczyło Cię walki? Czy Ty lubisz walczyć w życiu?
- Nie, doszłam do wniosku, że nie lubię walczyć. Walka osłabia siły. Walka powoduje to, że jesteśmy zmęczeni, zabiera nam radość życia, osłabia nasz organizm, tak nawet do granic fizycznych, więc wydaje mi się, że przestałam walczyć. Więcej rzeczy akceptuję, bardziej dopasowuję się do sytuacji i dalej staram się ją kreować, w taki sposób, żeby ona była dobra dla mnie. Wyciągam też lekcje. W ogóle chyba nie ma sensu z życiem walczyć. To znaczy mi się wydaje, że oczywiście warto walczyć o siebie, ale wiesz, walczyć o siebie to jest jedno, a iść po siebie to jest druga sprawa. No musisz ubierać bokserskie rękawice, stać na ringu, a iść po siebie, to znaczy brać wiatr we włosy i iść z wiatrem, a nie pod wiatr. Wtedy wszystko ci sprzyja. To jest dokładnie druga strona medalu, a jakże łatwiejsza.

Ale to wolisz iść na kompromisy, czy wolisz walczyć?
- Nie, to nie jest pójście na kompromisy i godzenie się na wszystko. To jest wybieranie dla siebie takich opcji, które nas satysfakcjonują. Po prostu mówisz, co ci służy, a pewne rzeczy, które w ogóle ciebie nie dotyczą odpuszczasz.

Powiedziałaś: im jestem starsza, tym więcej wiem o sobie, o co mi w życiu chodzi.
- Chodzi mi o to, żeby przeżyć fajnie życie. To jest wielka przygoda. Nie chcę już tracić czasu na pierdoły. Tak to jest, to jest bardzo proste. To nie gra komputerowa. To nie jest też sytuacja taka, że trzeba właśnie z tym życiem walczyć. Nikt mi orderu za to nie da. I nikt nie powie: „wowwww, zdałeś lekcję, fajnie przeżyłeś życie. Byłeś dobrym uczniem.” Wiesz, my też nie jesteśmy od spełniania czyichś oczekiwań. Jesteśmy od spełniania tylko własnych oczekiwań. Nie musimy być poprawnymi obywatelami. My mamy być szczęśliwymi ludźmi.

Zobacz także

Anita Lipnicka

Anita Lipnicka

Wojciech Kwapisz

Wojciech Kwapisz

Dariusz Kozakiewicz

Dariusz Kozakiewicz

Marek Kaliszuk

Marek Kaliszuk

Jos Maria Florncio

José Maria Florêncio

Maciej Figas

Maciej Figas

Olga Bończyk

Olga Bończyk

Grzegorz Wilk

Grzegorz Wilk

Tadeusz Szlenkier

Tadeusz Szlenkier

Co tydzień jest okazja do spotkań z niecodzienną muzyką, z niecodziennymi gośćmi, niecodziennymi tematami...
„Zwierzenia przy muzyce”
zaprasza Magda Jasińska
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę