W budowie europejskiego systemu antydronowego San prym mają wieść polskie firmy
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że system antydronowy San, na którego dostawę kontrakt ma być podpisany 30 stycznia, jest pierwszym tego typu wielozadaniowym systemem w Europie. Dodał, że w jego budowie dominujący udział będą miały polskie firmy.
30 stycznia w Kobyłce premier Donald Tusk, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz oraz wiceszef MON Paweł Bejda wezmą udział w podpisaniu umowy z konsorcjum firm w składzie: Polska Grupa Zbrojeniowa i Kongsberg Defence & Aerospace na dostawę systemów przeciwlotniczych z możliwością zwalczania bezzałogowych statków powietrznych (San).
- To pierwszy tego typu innowacyjny wielozadaniowy system w Europie - stwierdził szef MON. Kosiniak Kamysz dodał, że mogą na niego pójść pieniądze z unijnego instrumentu SAFE.
To system dla wszystkich rodzajów sił zbrojnych, a technik dronowych uczą się żołnierze służący w wojskach lądowych, siłach powietrznych czy marynarce wojennej.
– San będzie użytkowany zgodnie z decyzjami szefa Sztabu Generalnego, dowódcy generalnego - poinformował Kosiniak-Kamysz. Dodał, że system będzie używany np. w działaniach związanych z „Bezpiecznym Podlasiem”.
Jaki będzie udział polskich firm w budowie tarczy antydronowej. Szef MON przekonuje, że dominujący.
– Najważniejszy zarówno dla firm państwowych, Polskiej Grupy Zbrojeniowej, jak i spółek w niej zrzeszonych, wymienię dwie: PIT Radwar i Zakłady Mechaniczne Tarnów. Będą też uczestniczyć inne spółki grupy PGZ, do tego prywatna firma APS, i nasi partnerzy z Norwegii – poinformował Kosiniak-Kamysz.
PGZ, APS i Kronsberg to firmy uczestniczące w finalizowaniu dokumentów przygotowywanych do umowy.
Dlaczego potrzebny jest system San?
Szybka realizacja programu San została zapowiedziana przez rząd po tym, jak w nocy z 9 na 10 września 2025 roku w polską przestrzeń powietrzną wtargnęły rosyjskie drony bojowe. W jego ramach wojsko ma otrzymać zestaw narzędzi, które pozwolą mu skutecznie wykrywać i zwalczać tego typu zagrożenia. System ten ma też charakteryzować się względnie niskimi kosztami użycia, by móc efektywnie chronić przed możliwymi atakami dużą liczbą tanich i masowo produkowanych dronów.
Jak są zwalczane drony?
Rozwijane systemy dronowe stosują też różne rozwiązania, jeśli chodzi o zwalczanie dronów – oprócz „twardych środków”, jak zestrzelenie drona rakietą czy pociskiem z działka przeciwlotniczego, stosowane są także metody takie jak zakłócanie łączności drona, zwalczanie ich laserem czy nawet – w przypadku mniejszych dronów – łapanie ich w wystrzeloną sieć.
Zestrzeliwanie tanich dronów kosztującymi miliony dolarów rakietami jest nieekonomiczne
Podczas wtargnięcia rosyjskich dronów nad Polskę do ich zwalczania zostało zaangażowane polskie i sojusznicze lotnictwo bojowe. Wojskowi i przedstawiciele MON zwracali później uwagę, że zestrzeliwanie tanich dronów kosztującymi miliony dolarów rakietami zaprojektowanymi do zwalczania np. wrogich samolotów jest nieekonomiczne i nieefektywne, a do potencjalnej walki z dziesiątkami czy setkami dronów konieczne są tańsze środki.