Sufit w barze w Crans-Montanie był z materiałów łatwopalnych. W pożarze zginęło 40 osób
- Wiem, że wyjście ewakuacyjne było źle oznaczone, a w środku tej katastrofy nie widzieli go młodzi ludzie, którzy tam byli - powiedział Gian Lorenzo Cornado, ambasador Włoch w Szwajcarii.
Gian Lorenzo Cornado, ambasador Włoch w Szwajcarii, powiedział w poniedziałek, 5 stycznia, że lokalne szwajcarskie władze przyznały, iż sufit w barze w Crans-Montanie nie był ognioodporny. W sylwestrową noc doszło tam do tragicznego pożaru.
- Jak się dowiedziałem, lokalne władze przyznały, że wiedzą, iż materiał ten był łatwopalny, nie był ognioodporny. Dowodzi tego też to, że się zapalił - stwierdził ambasador. Nawiązał do faktu, że nisko zawieszony sufit w barze w szwajcarskim kurorcie alpejskim był wykonany z materiału dźwiękochłonnego.
- Wiem, że wyjście ewakuacyjne było źle oznaczone, a w środku tej katastrofy nie widzieli go młodzi ludzie, którzy tam byli - podkreślał dyplomata, cytowany przez włoskie media.
Ambasador Cornado mówiąc o właścicielach baru ocenił: - We Włoszech zostaliby na pewno aresztowani. Zbyt ciężkie jest przestępstwo, które zostało popełnione.
Zastrzegł, że to nie zarzut kierowany w stronę władz Szwajcarii, a stwierdzenie, że procedury w obu krajach są inne.
W sumie ogień pochłonął 40 ofiar: 21 obywateli Szwajcarii, siedmiu Francji, sześciu Włoch. Pozostałe osoby pochodziły m.in. z Rumunii, Turcji, Portugalii, Belgii, jedna miała podwójne, szwajcarsko-francuskie obywatelstwo. Ponad 100 osób zostało rannych, w tym Polak.
Z informacji przekazywanych przez prokuraturę wynika, że przyczyną pożaru było najprawdopodobniej odpalenie fontann tortowych, które trzymano zbyt blisko sufitu.
Piątek, 9 stycznia, w Szwajcarii będzie dniem żałoby narodowej.