USA przeprowadziło atak na Wenezuelę i jej przywódcę Nicolasa Maduro
Rzecznik MSZ poinformował, że resort nie ma informacji, aby polscy obywatele przebywający w Wenezueli potrzebowali pomocy. Szacujemy, że jest to kilkoro obywateli - podał.
W sobotę (3.01.) około godz. 2 nad ranem czasu lokalnego (godz. 7 w Polsce) w stolicy Wenezueli słychać było kilka eksplozji i nisko przelatujące samoloty. Prezydent USA Donald Trump potwierdził wcześniejsze doniesienia, że za atak odpowiedzialne są Stany Zjednoczone.
- USA przeprowadziły z powodzeniem zakrojony na szeroką skalę atak na Wenezuelę i jej przywódcę Nicolasa Maduro, który wraz z żoną został pojmany i wywieziony z kraju - napisał na portalu Truth Social.
Do sprawy odniósł się premier Donald Tusk. Szef rządu przekazał, że otrzymał informację o 11 polskich obywatelach przebywających obecnie w Wenezueli. - Wyjechali do Wenezueli mimo wielokrotnych ostrzeżeń ministra spraw zagranicznych, aby nie odwiedzać tego kraju w związku z sytuacją wewnętrzną i ewentualnym konfliktem - stwierdził. - Placówka dyplomatyczna w Caracas jest na razie bezpieczna.
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował, że ambasada RP w Caracas weryfikuje rzeczywistą liczbę Polaków przebywających w Wenezueli.
Rząd Wenezueli oskarżył USA o atak na instalacje cywilne i wojskowe w kraju oraz poinformował, że Maduro ogłosił w kraju stan wyjątkowy. Ocenił, że w jego ocenie celem USA są wenezuelskie złoża ropy naftowej i minerałów, i wezwał do mobilizacji „wszystkie siły społeczne i polityczne”.
Stany Zjednoczone od kilku miesięcy wzmacniają presję na wenezuelskie władze i prowadzą ataki na łodzie podejrzane o transportowanie narkotyków do USA. W tych atakach zginęło dotąd ponad 110 osób. W niedawnym wywiadzie dla portalu Politico Trump powiedział, że dni przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro „są policzone”, ale nie ujawnił celu ani strategii wobec tego kraju. Nie wykluczył przy tym lądowej inwazji na Wenezuelę i zasugerował, że może użyć siły wobec Meksyku i Kolumbii.