Akty dywersji na polskiej kolei. Jacek Dobrzyński: Dochodzi do pierwszych zatrzymań
- Osoby biorące w tym udział są zatrzymywane przez ABW i policję - informuje rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Zabezpieczono wiele dowodów.
W środę (19 listopada) Jacek Dobrzyński poinformował, że polskie służby mają coraz więcej informacji. Są też na tropie zleceniodawców oraz sprawców aktów dywersji. - Potwierdzam, że już teraz dochodzi do pierwszych zatrzymań - mówił rzecznik.
Dobrzyński przekazał sprawa ma charakter dynamiczny i rozwojowy. Nie podał konkretnej liczby zatrzymanych osób, ale wiadomo, że chodzi o kilku podejrzanych.
- Są w tej chwili przesłuchiwani i jest ustalana rola poszczególnych osób w tym zamachu terrorystycznym. Zatrzymania cały czas trwają. Nie wykluczamy kolejnych - informował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, podkreślając, że dochodzi do nich w Polsce.
Przypomnijmy, w zeszły weekend (15-17 listopada) podłożony został ładunek wybuchowy na torach w miejscowości Mika (pow. garwoliński), który spowodował zniszczenie jego fragmentu. Poza tym niedaleko stacji Gołąb w powiecie puławskim pociąg z 475 pasażerami musiał gwałtownie hamować po tym, jak uszkodzona została linia kolejowa. Polski rząd zaliczył to do aktów dywersji, które zostały wykonane najprawdopodobniej na zlecenie Rosji. Zleceniobiorcami mieli być Ukraińcy.