Czy i co zmieni się na Węgrzech po wyborach? W jakiej sytuacji znaleźli się Węgrzy i co zdecydowało o takim a nie innym rozstrzygnięciu wyborczym? O tym, po godz. 8:30 w „Rozmowie Dnia" Polskiego Radia PiK, Maciej Wilkowski rozmawiał z Miklósem Mitrovitsem z Wydziału Historycznego Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.
Dr hab. Miklós Mitrovits komentował dla PR PiK wyniki wyborów na Węgrzech
- Szczerze mówiąc, liczyłem na taki wynik i na taką wysoką frekwencję, ale oczywiście trudno było sobie wyobrazić, że to się uda - mówił w studiu Polskiego Radia PiK, dr hab. Miklós Mitrovits z Wydziału Historycznego Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.
- Baliśmy się różnych operacji pod fałszywą flagą, baliśmy się też sfałszowania wyników wyborów, ale ostatecznie wszystko poszło w porządku. Społeczeństwo węgierskie w bardzo jasny sposób wyraziło opinię i dało sygnał Viktorowi Orbánowi, że dość tego, nie chcemy już dalej żyć w tym systemie, który był budowany przez 16 lat przez Viktora Orbána i przez jego ekipę na wzór Rosji, oczywiście. Trzeba już o tym otwarcie mówić: ten system był w pewnym sensie swoistą mieszanką putinizmu, chińskiego państwowego kapitalizmu no i polityki populistycznej Ameryki Południowej. Ostatecznie Węgrzy powiedzieli „dość tego" - komentuje Miklós Mitrovits.
Odniósł się także do nastrojów panujących ostatnio w Budapeszcie, gdy na ulicach Budapesztu słychać było m.in. hasło, znane także z 1956 roku: „Ruscy won".
- Ono szczególnie wybrzmiało, gdy ujawniono transkrypcję rozmów między Orbánem a Putinem oraz Ławrowem a Péterem Szijjártó - przypomina historyk z UKW.
- Te fakty bardzo mocno mobilizowały ludzi, przede wszystkim młodych, ale nie tylko w ostatnich manifestacjach. Nawet na wiecu Orbána pojawiali się ludzie, którzy krzyczeli „Ruscy do domu". Ja zawsze mówiłem, że Węgrzy nie są przyjaciółmi Rosji. To była decyzja Orbána. On wybrał ten wschodni model na wzór Rosji i na tej bazie chciał budować swoją władzę. Nie była to decyzja Węgrów. Jako historyk mogę powiedzieć, że węgierskie społeczeństwo bardzo długo znosi różne sytuacje, ale w pewnym momencie wybucha. Obchodzimy 70. rocznicę rewolucji 1956 roku. Wtedy też tak było, że przez lata Węgry znosiły wiele, a potem wybuchła rewolucja. 16 lat temu, kiedy Viktor Orbán wygrał, też była taka sytuacja, że przez 4 lata Węgrzy męczyli się z rządem socjalistycznym. Dali wtedy większość konstytucyjną Orbánowi, ale niestety Viktor Orbán to zmarnował (...).