13 tysięcy aut zostało w Polsce tymczasowo zajętych przez policję w ciągu ostatniego półtora roku. To efekt wprowadzenia prawa, które pozwala na taką restrykcję wobec kierowców, prowadzących auto mając we krwi powyżej 1,5 promila alkoholu lub którzy spowodowali wypadek przy stężeniu powyżej 0,5 promila. Problem pijanych kierowców – mimo bardziej rygorystycznego prawa - jest wciąż duży. O tym porozmawialiśmy z kom. Remigiuszem Rakowskim z Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Bydgoszczy.
Nowe przepisy wprowadzono, by skutecznie odstraszać i zwalczać problem pijanych kierowców, czyli chyba największego zagrożenia na drogach. Czy rzeczywiście rozporządzenia są skuteczne? – Konfiskata aut na nowych zasadach działa. Od ich wejścia w życie, skonfiskowaliśmy już ponad 600 pojazdów, to duża liczba. Na wielu kierowców wcześniejsze sankcje przestały działać, być może utrata samochodu spowoduje, że ten kierowca już więcej za kierownicę w stanie nietrzeźwości nie wsiądzie – powiedział Rakowski.
Co ważne, od kary nie uciekną także osoby prowadzące nieswój pojazd. – Nawet jeśli nie kierujemy swoim samochodem, to musimy się liczyć z konsekwencjami, że będziemy musieli zapłacić równowartość tego samochodu. Jeżeli kierujemy pojazdem, który jest naprawdę dużo warty, ryzykujemy naprawdę bardzo dużą karą finansową – dodał policjant.
Choć przepisy dają konkretne efekty, kierowcy nadal zdecydowanie zbyt chętnie jadą na „podwójnym gazie”. – Coraz częściej badamy trzeźwość i niestety coraz więcej tych nietrzeźwych ujawniamy. To pokazuje, jak duża jest skala zjawiska. Zdarzają nam się też przypadki, gdy zatrzymujemy kierujących pojazdem w stanie nietrzeźwości nawet na autostradzie – zaznaczył nasz rozmówca.
Jednocześnie Rakowski przestrzegł, że sankcje za przyłapanie na jeździe po alkoholu to nie tylko zabranie samochodu. – Oprócz konfiskaty jest grzywna, kara ograniczenia lub pozbawienia wolności, zakaz prowadzenia pojazdów oraz świadczenia pieniężne na rzecz funduszu pomocy pokrzywdzonym – powiedział.
0:00
0:00
Wybierz utwór z treści strony