Jakub Wiech
Czy na stacjach benzynowych w najbliższym czasie będzie taniej i czy Polska powinna inwestować w rozwój energii atomowej? O tym rozmawialiśmy z Jakubem Wiechem – analitykiem ds. energii z portalu Energetyka24.com, który był naszym gościem w Rozmowie Dnia.
Agnieszka Marszał: Czy na stacjach benzynowych w najbliższym czasie będzie taniej? Można mieć taką nadzieję?
Jakub Wiech: Nadzieję tak, ale nie można mieć pewności. Już teraz zaobserwowaliśmy pewne korekty cen, wiemy też o ruchach największych producentów i mamy zapowiedzi chociażby ze strony Orlenu, dotyczące cen paliw. To może napawać optymizmem, ale sytuacja na rynku paliwowym jest bardzo niestabilna. Wynika to oczywiście z prowadzonej przez Rosję wojny. Rosja jest bowiem wielką stacją paliw dla Europy i jesteśmy zdani na łaskę tego, co się dzieje za naszą wschodnią granicą – tego, co zrobi Władimir Putin. On często lubi przystawiać energetyczny pistolet do skroni Europejczyków, natomiast jak na razie mamy kilka optymistycznych sygnałów, które wskazują, że przynajmniej możemy liczyć na pewną stabilizację, jeżeli chodzi o cenę paliwa.
Pan jest optymistą, ale przeczytałam opinię jednego z ekspertów francuskich, który zapowiada, że jeszcze w tym roku baryłka ropy może kosztować 200 dolarów, czyli dwa razy więcej i że rosyjska ropa prawdopodobnie zniknie z rynku, ale problemem jest to, że produkcja surowca nie nadąża za jego zapotrzebowaniem.
– Rosyjska ropa jest omijana już teraz przez osoby, które kontraktują jej dostawy. Unikają surowca rosyjskiego, bo boją się nowych sankcji, nowych instrumentów represyjnych, które mogą zostać nałożone przez duże gospodarki. Takie manewry już miały miejsce ze strony Stanów Zjednoczonych, Kanady oraz Wielkiej Brytanii. Przy takim układzie politycznym handel ropą rosyjską jest po prostu niebezpieczny. Abstrahując już nawet od pewnego konsumenckiego bojkotu, który może wystąpić przy zakupach ropy z Rosji – o tym przekonała się chociażby firma Shell – to też można liczyć się z sytuacją, w której realizacja dostaw nie będzie możliwa, właśnie ze względu na nałożenie nowych sankcji. Dlatego wielu unika ropy rosyjskiej, co rodzi pewien deficyt na rynku. Ten deficyt jestem stopniowo pokrywany przez nierosyjskich dostawców tego surowca, natomiast faktycznie jest taka obawa, co będzie dalej. Warto pamiętać, że ropa w ciągu ostatnich tygodni dotknęła poziomu 130 dolarów za baryłkę, a teraz spadła do nieco ponad 100 dolarów, więc jest to zauważalne. Pytanie, co zrobią teraz najwięksi dostawcy, jak przebiegną rozmowy z Iranem czy Wenezuelą, które są uważane za nowe kanały dostaw tego surowca na światowe rynki. To są kierunki, na które spoglądamy z największą nadzieją (...).
Otwierają się nowe możliwości, są prowadzone rozmowy, ale to wszystko potrwa, będzie też na pewno dużo kosztowało. Czy Europa jest w stanie sobie poradzić bez rosyjskiej ropy?
– Takie państwa, jak Polska, które już od dawna inwestowały w budowę infrastruktury, czy zawieranie kontraktów na dostawy nierosyjskich surowców, więc budowę pewnych relacji z dostawcami – są w dobrym położeniu. Generalnie Europa Środkowa, która widziała rosyjskie zagrożenie i inwestowała chociażby w połączenia między systemami może powiedzieć, że jest w całkiem niezłej sytuacji. Natomiast są też państwa, które w zasadzie postawiły wszystko na jedną, rosyjską kartę i grały cały czas pod dostawy nielimitowane bardzo tanich paliw z Rosji – na przykład Niemcy, Austria czy Włochy (...).