Zaburzenia psychiczne dotykają obecnie 8-10 proc. dzieci w wieku przedszkolnym, znacząco utrudniając im codzienne funkcjonowanie. W przeciwieństwie do młodzieży, kilkulatkowie nie potrafią jeszcze samodzielnie nazywać swoich emocji, dlatego czujność rodziców ma ogromne znaczenie.
O tym, z jakimi problemami przychodzą do gabinetów rodzice z kilkulatkami i co może być ich powodem, mówi Polskiemu Radiu PiK psycholożka, Monika Szampan.
Czy do specjalisty z problemami zgłaszają się już rodzice z małymi dziećmi?
- Do mnie najczęściej zgłaszają się rodzice z młodszymi dziećmi, które mają różne trudności adaptacyjne w przedszkolu czy szkole, trudności w relacjach. Przychodzą też z nastolatkami, m.in. z zaburzeniami depresyjnymi.
Z czego mogą wynikać te problemy na tak wczesnym etapie życia?
- To, co dzieje się na świecie, wpływa na nas, a poprzez nas - na nasze dzieci. Pandemia, izolacja z nią związana, wielki stres, lęk o zdrowie i bezpieczeństwo najbliższych, wojny, które dzieją się na świecie - to wszystko oddziałuje na naszą psychikę, na nasze poczucie bezpieczeństwa, wywołuje lęk o przyszłość i o bezpieczeństwo naszych dzieci.
Jakie zachowania dzieci powinny być dla rodziców alarmujące?
- Utrata zainteresowań, zmiana apetytu, trudności ze snem, wycofanie. Czasami to, co uznajemy za lenistwo, może być objawem np. zaburzeń depresyjnych. Każda zmiana, niepokój, lęk, wycofanie, zamknięcie, to, że dziecko nie chce z nami rozmawiać - wszystko to powinno zwrócić naszą uwagę. Musimy pamiętać też o tym, że każde napięcie, stres w świecie wewnętrznym rodzica oddziałuje na dziecko. Rodzic ma być gwarantem bezpieczeństwa, więc dziecko czuje niepokój, gdy on jest zestresowany.
Cała rozmowa poniżej.
O kryzysie, w jakim są starsi nastolatkowie, mówił w rozmowie z Polskim Radiem PiK psycholog Karol Piasecki. Rozmowy można posłuchać tutaj.