We Włocławku szkoły realizują ustalenia miejskiego sztabu kryzysowego, który obradował późnym wieczorem w Urzędzie Miasta. W pobliżu placówek krążą patrole policji, czynne jest tylko jedno wejście do szkoły, w drzwiach czuwa dorosły opiekun. Inowrocławscy radni domagają się reakcji władz. Bydgoski ratusz także podjął działanie. Mamy też głos z Torunia.
Szef włocławskiego Wydziału Edukacji, Marek Wódecki, mówi, że działania te potrwają do odwołania:
- Przy każdej szkole będą patrole policji wraz ze Strażą Miejską i jeżeli dyrektor będzie potrzebował takiej pomocy, to funkcjonariusze będą mogli wejść do szkoły. To będą zarówno funkcjonariusze w mundurach, jak i funkcjonariusze cywilni - mówi Marek Wódecki.
- Oczywiście będą legitymowali się w sposób czytelny, żeby dyrektorzy wiedzieli, że to są właśnie ci odpowiedni ludzie. Nasze działania służą temu, by wszystkich uspokoić, by wyeliminować fake newsy. Odrzucamy je, chcieliśmy to wszystko uspokoić - przekonywał szef Wydziału Edukacji.
- Obawy wśród rodzin jednak są. Świadczy o tym niska frekwencja w szkolnych ławkach. Oficjalne dane znane będą dopiero po godzinie 14:00, ale z informacji szczątkowych wynika, że o godzinie 8:00 we włocławskich szkołach ponadpodstawowych lekcje rozpoczęło zaledwie około 20 procent uczniów. Są też klasy, zwłaszcza w szkołach podstawowych, w których rodzice porozumieli się z wychowawcami, że dziś nie posyłają dzieci na zajęcia.
Z kolei w Inowrocławiu radni złożyli interpelację dotyczącą bezpieczeństwa w szkołach. Apelują do władz miasta i powiatu o podjęcie konkretnych działań.
Radna miejska Julia Ratajczak-Petrykowska w swojej interpelacji zawarła aż 9 postulatów. Po pierwsze domaga się przeprowadzenia audytu bezpieczeństwa w szkołach oraz zorganizowania szkoleń dla nauczycieli i pracowników szkoły.
- Obejmujące między innymi reagowanie na agresję, postępowanie w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia, ewakuację oraz udzielanie pierwszej pomocy - wymienia Julia Ratajczak-Petrykowska.
Radna uważa, że w szkołach powinny być organizowane spotkania policji i psychologów z uczniami oraz ich rodzicami. Podobną interpelację do władz powiatu inowrocławskiego złożyła radna powiatowa Elżbieta Wiśniewska, która dodatkowo chce, aby w szkołach zorganizowano kampanię informacyjną dotyczącą telefonów zaufania.
- To inicjatywa promująca numer 116 111, czyli bezpłatny, całodobowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży - podkreśla radna.
Bydgoski ratusz wystosował komunikat, a w nim listę podjętych działań:
„Dyrektorzy placówek oświatowych prowadzonych przez Miasto Bydgoszcz zostali zobowiązani do pilnego przeglądu wejść do budynków, zwiększenia liczby dyżurów przy wejściach oraz skrupulatnego prowadzenia rejestru gości z zewnątrz. Nasze szkoły ściśle współpracują ze służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo - w tym z Policją, Strażą Miejską, Strażą Pożarną oraz Wydziałem Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Bydgoszczy.
Dyrektorzy i nauczyciele są w kontakcie z rodzicami i wspólnie podejmują działania, żeby dzieci i młodzież miała poczucie bezpieczeństwa. Zwracamy przy tym uwagę, że zgłaszanie wszelkich niepokojących sytuacji jest dowodem odwagi oraz odpowiedzialności, która pomaga nam wspólnie dbać o bezpieczeństwo."
– A na co dzień wygląda to tak: w dyżurce jest pan portier, woźny, czasami pani sprzątaczka. Nasi uczniowie mają przy sobie takie „brzęczki”: przykładają – wchodzą. No jak uczeń zapomni, to przecież znamy dzieciaka, więc oczywiście wpuszczamy. Każda obca osoba i tak jest legitymowana. Są też nauczyciele na dyżurach. Ale liczy się jednak rozsądek. Wyciągnijmy z tego jakieś wnioski: procedury bezpieczeństwa to nie jest żart, to jest rzeczywistość. Musimy ich wszyscy przestrzegać, ale też musimy większy nacisk położyć na konsekwencje różnych zachowań. Te zachowania nie mogą pozostać bezkarne - podkreśla dyrektorka „Jedynki".
- Więcej poniżej w relacji Marka Ledwosińskiego, Michała Zaręby i Marcina Glapiaka: