Minister sprawiedliwości przyjrzy się prokuratorskiemu śledztwu po interwencji Polskiego Radia PiK
Księgowa z Sądu Rejonowego w Bydgoszczy miała wyciągnąć z kasy sądu prawie pół miliona złotych. Śledztwo w tej sprawie prowadzone przez toruńską prokuraturę trwa już ponad trzy lata.
Zapytaliśmy ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, podczas jego wizyty w Bydgoszczy, czy postępowanie w takiej sprawie powinno tak długo trwać.
- W stadzie zawsze zdarzy się jakaś czarna owca, natomiast to, o czym pan mi mówi, jest dla mnie nową informacją - przyznał Waldemar Żurek w rozmowie z dziennikarzem Polskiego Radia PiK. - Jeśli śledztwo w takiej sprawie trwa trzy lata, to dla mnie jest rzecz nienormalna, więc po wywiadzie sprawdzę to. Zażądam od zwierzchników w prokuraturze, żeby mi powiedzieli, co takiego się dzieje, że śledztwo trwa tak długo. Oczywiście w różnych instytucjach państwa zdarzają się takie czarne owce. Zdarzyło się nawet, że z funduszy operacyjnych Centralnego Biura Antykorupcyjnego ginęły pieniądze. Tam, gdzie działa człowiek, zawsze możliwe są takie słabe punkty, ale rzeczywiście dla mnie jest niezrozumiałe takie długie śledztwo. Sprawdzę to - deklaruje.
Przypomnijmy: sprawa, której dotyczy śledztwo, ciągnie się od 2023 roku. Wtedy prezes Sądu Rejonowego w Bydgoszczy złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Pieniądze zniknęły z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Bydgoska prokuratura - w trosce o bezstronność - nie chciała się sprawą zajmować. Ta trafiła do prokuratury w Toruniu. Więcej o tym pisaliśmy pisaliśmy tutaj.
- Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek w Bydgoszczy spotkał się w środę (23 września) z osobami starszymi w Urzędzie Wojewódzkim w ramach inauguracji programu „Świadomy Senior, bezpieczny Senior”.
- Weźmie też udział w warsztatach ze studentami w Sądzie Rejonowym w Bydgoszczy.