Władze Inowrocławia protestowały w Warszawie. Nie doszło do spotkania ze stroną rządową [AKTUALIZACJA]
W samo południe w czwartek (17 września) przedstawiciele władz Inowrocławia zaczęli manifestować przed kancelarią premiera. Stamtąd przeszli przed Sejm. Akcja trwała do wczesnych godzin popołudniowych, jednak protestujący nie doczekali się reakcji na swoje komunikacyjne postulaty.
Pikieta była odpowiedzią na brak połączeń Inowrocławia z siecią dróg szybkiego ruchu oraz na odstąpienie przez rząd od budowy drogi Via Pomerania na odcinku łączącym Inowrocław z Bydgoszczą.
W manifestacji wzięlo udział około 200 osób, a wśród nich prezydent Inowrocławia Arkadiusz Fajok, jego zastępca Szymon Łepsk, radni miejscy, powiatowi, burmistrzowie ościennych gmin, starosta i wicestarosta. Do stolicy ruszyli trzema autokarami i dwoma busami oraz autami osobowymi. Wyjeżdżali z Inowrocławia, Kruszwicy i Janikowa.
Organizatorzy podkreślali, że protest nie miał wymiaru politycznego. Przeciwnego zdania był wojewoda kujawsko-pomorski Michał Sztybel, który opublikował w tej sprawie komunikat.
Czytamy w nim m.in., że: tylko w latach 2024–2026 na przeciwdziałanie wykluczeniu komunikacyjnemu i na przewozy autobusowe powiat, gminy powiatu inowrocławskiego oraz samorząd województwa – na linie związane z Inowrocławiem – otrzymały łącznie blisko 20 mln zł rządowego dofinansowania. Obecnie trwa również budowa drogi ekspresowej S10 wraz z obwodnicą Brzozy, w ciągu trasy powiązanej z DK25, łączącej Inowrocław z Bydgoszczą. Inwestycja poprawi warunki i skróci czas podróży pomiędzy Inowrocławiem a Bydgoszczą.
Więcej w relacji Nataszy Trzebuchowskiej - poniżej.