Ukrainka do Polaków: „Musimy się pojednać. Wroga mamy jednego - na Kremlu" [Wieści ze Wschodu]
W każdy czwartek po godz. 15:30 na antenie Polskiego Radia PiK Maciej Jastrzębski komentuje dla Słuchaczy wydarzenia, które mają wpływ na losy całego świata. Rozmowy prowadzi Michał Słobodzian. Tym razem wraca sprawa ekshumacji Polaków zamordowanych przez UPA na Wołyniu.
Michał Słobodzian: Na polskim cmentarzu w Ostrówkach na Wołyniu pochowano szczątki 55 Polaków, ofiar zbrodni wołyńskiej. Krewni ofiar spotkali się z krewnymi dawnych sąsiadów. Jakie tam ujawniły się emocje?
Maciej Jastrzębski: Zacznę od tego, że Ostrówki i Wola Ostrowiecka znajdowały się obok siebie. Nie ma po nich śladu. Ja rozmawiałem z archeologami, z historykami, którzy przyjechali na miejsce i rzeczywiście można znaleźć gdzieś tam medalik, krzyżyk, jakieś fragmenty przedmiotów gospodarstwa domowego, natomiast żadnych śladów budynków. Budynki zostały zrabowane, a potem spalone. Łącznie w tych dwóch wsiach UPA zamordowało około 1050 osób w ciągu jednej nocy. Do dziś odnaleziono około 700, jeszcze 300 osób jest poszukiwanych. Te 55 osób odnaleziono na przełomie lipca i sierpnia. Szczątki pochowano 30 sierpnia, dokładnie w 83. rocznicę mordu popełnionego przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej Wołynia.
Emocje rzeczywiście, moim zdaniem, były bardzo duże, bo raz – towarzyszył temu konflikt historyczny: Warszawa-Kijów. My mamy swoje, Ukraińcy swoje. Przyszli na ten pogrzeb, moim zdaniem, licznie sąsiedzi. Gdyby mieszkańcy Ostrówek i Woli Ostrowieckiej nie zginęli, dziś pewnie z nimi by się przyjaźnili, bo tak przynajmniej ci Ukraińcy, którzy przyszli na pogrzeb, mówili. Ale posłuchajmy, co mówiła jedna z mieszkanek wsi Równe, to jest około dwóch i pół, trzech kilometrów od dawnej wsi Ostrówki.
„Zawsze mnie bolało i boli, że wy, Polacy, potraficie szanować pamięć o swoich poległych, a my, mając podobną historię, musimy się uczyć od was. I chcę wam powiedzieć, że w taki czas, gdy na froncie giną nasze dzieci – bo mój syn też walczył i zginął na froncie pod Bachmutem – więc jako matka poległego chcę powiedzieć Polakom: musimy się pojednać. Wroga mamy jednego i on siedzi na Kremlu.
Cała rozmowa do wysłuchania poniżej: