Trwa ustalanie przyczyny śmierci windsurfera z Bydgoszczy. Jego ciało wyłowiono z Zatoki Puckiej
Śledczy wyjaśniają przyczyny śmierci windsurfera z Bydgoszczy. Ciało mężczyzny wydobyto w minioną sobotę z Zatoki Puckiej. 35-latek był poszukiwany od wtorku po tym, jak z wody wyłowiono wypożyczoną przez niego deskę, a sam nie wrócił na brzeg po wypłynięciu na wodę. Teraz już wiadomo, że Bydgoszczanin nie żyje.
Jak poinformowała Polskie Radio PiK Agnieszka Selewska, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Pucku, tożsamość mężczyzny została potwierdzona. - Pod nadzorem prokuratora wyjaśniamy dokładne okoliczności jego śmierci - dodała.
Z kolei zastępca prokuratora rejonowego w Pucku Krzysztof Kobylarczyk dodał, że ciało Bydgoszczanina zostało zabezpieczone do sekcji zwłok, którą zaplanowano na czwartek. - Mamy przesłuchaną osobę, która wypożyczała sprzęt windsurfingowy zmarłemu, jest również zabezpieczony jego telefon - zaznaczył.
Nie udało się ustalić świadków tego, co działo się na wodzie. Sprawa jest wyjaśniana pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci.
Przypomnijmy, we wtorek około 14:30 mężczyzna w Chałupach na Półwyspie Helskim wypożyczył sprzęt do windsurfingu i wypłynął na Zatokę Pucką. Kilka godzin później odnaleziono jego deskę. Rozpoczęto akcję ratunkową. W kilkudniowych działaniach brały udział m.in. Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa, WOPR, policja, Straż Graniczna oraz śmigłowiec Marynarki Wojennej. W sobotę natrafiono na ciało Bydgoszczanina.