Zwrot akcji w sprawie „snajpera z Torunia”! Sąd nakazał wznowić śledztwo
Sąd Rejonowy w Toruniu uwzględnił zażalenie pokrzywdzonego dziennikarza Marcina Lewickiego, który w centrum Torunia, jadąc motocyklem, został postrzelony z wiatrówki w oko.
Sprawca zaatakował też inne osoby i wciąż pozostaje bezkarny. Sędzia Mariola Adamczyk uznała, że prokuratura i policja przedwcześnie umorzyły sprawę.
- Sąd uważa, że jeszcze trzeba wykonać pewne czynności. Materiał, który jest w aktach sprawy, jest w ocenie sądu nieuporządkowany: są notatki urzędowe policjantów, ale one nic nie mówią. Przesłuchanych zostało wiele osób, ale ja nie wiem, czy wszystkie - mówiła sędzia Mariola Adamczyk.
Poszkodowany walczy o wzrok i sprawiedliwość, dziękując dziś mediom za wsparcie.
- Cieszę się, że wymiar sprawiedliwości stanął w końcu w tej sprawie na wysokości zadania. Sąd wytknął błędy, które zostały popełnione na samym początku tego śledztwa i później. Uważam, że sprawiedliwość wygrała i czekam dalej. To pokazuje, że sąd chce obywatelowi pomóc. To ważne, bo na moim miejscu mógłby być każdy. Dobrze, że sprawa została - między innymi przez was: dziennikarzy, przez moich kolegów i koleżanki - tak nagłośniona. Gdyby nie to, ktoś mógłby na tym skrzyżowaniu zginąć i to już jest mój sukces, ale też wasz - mówi Marcin Lewicki.
Choć uzasadnienie jest odroczone, postanowienie o wznowieniu śledztwa jest prawomocne i nie podlega odwołaniu. Sprawa wraca do prokuratury.
Przypomnijmy: Marcin Lewicki trafił do szpitala w sierpniu 2025 roku po postrzale w oko śrutem z wiatrówki. Miało do tego dojść na skrzyżowaniu ulic Traugutta i Warszawskiej. Dziennikarz przeszedł operację, leczenie wciąż trwa. Podobne zdarzenia zgłaszały też inne osoby. Świadkowie relacjonowali, że strzały mogły padać z jednej z kamienic przy Bulwarze Filadelfijskim. Policjanci nie zatrzymali sprawcy.