Afera w szpitalu w Mogilnie. Szpital nie ma pieniędzy na wypłaty
- Szpital w Mogilnie nie ma pieniędzy na wypłaty - powiedział Polskiemu Radiu PiK starosta mogileński Tomasz Krzesiński. To pokłosie afery ze spółką neurochirurgów w roli głównej. W czwartek odbyła się konferencja z udziałem włodarza.
Starosta Tomasz Krzesiński mówi wprost - sytuacja jest bardzo trudna. Poinformował, że najpewniej w poniedziałek w sprawie szpitala w Mogilnie zwołana zostanie sesja nadzwyczajna, by, jak tłumaczy, „utrzymać płynność finansową placówki i żeby można było płacić wynagrodzenie pracownikom”. - Na tę chwilę chodzi o kwotę ponad pół miliona złotych. Myślę, że wprowadzimy dalsze działania restrukturyzacyjne, które pozwolą nam więcej pieniędzy szpitalowi nie pożyczać - dodał Tomasz Krzesiński.
- Placówka będzie ubiegać się o zwrot 4 milionów złotych, ale będzie to bardzo trudne, bo neurochirurdzy założyli już nową spółkę - zaznacza adwokat Joanna Wawrzyniak.
1 sierpnia ma ruszyć oddział położniczo-ginekologiczny w mogileńskim szpitalu. Jego zawieszenie nie miało związku z aferą, a demografią. Zbyt mała liczba urodzeń przełożyła się ja jego rentowność.
Przypomnijmy, w związku z nieprawidłowościami NFZ nałożył karę na placówkę w wysokości 2 milionów 600 tysięcy złotych. Dodatkowo lecznica musi spłacać spółce neurochirurgów należności za zaległe faktury. Komornik zajął już 400 tysięcy złotych z kontraktu.